piątek, 24 października 2014

Był sobie stół

       Był sobie stół z wielką toczoną nogą i nieco zniszczonym blatem. Koleżanka poprosiła mnie żebym go odświeżyła, a najlepiej jakby pasował do krzeseł z jasną tapicerką. Nie miałam pojęcia jak się do niego zabrać więc jakiś czas stał sobie w garażu.
       Czas płynął koleżanka przeprowadziła się do swojego nowego królestw,a w którym jedynie stołu brakowało, więc rada nierada musiałam się zabrać za ów mebel.
Co z tego wyszło i czy Wam się spodoba... No cóż... główna zainteresowana była bardzo zadowolona a to najważniejsze:)))








      A już dla czystej przyjemności uplotłam kuferek, muszę tylko uszyć mu środek bo to będzie kuferek na szalki i rękawiczki, boję się że się będą zaciągać. Po za tym ufilcowłam sobie tunikę, to duża forma i trochę trudna do zrobienia przez kogoś z bolącym kręgosłupem. Dzisiaj wysycha więc zdjęci będą w następnym wpisie:)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie, pędze zajrzeć co u Was słychać. Miłego weekendu.