czwartek, 27 lutego 2014

Pisanka malowana, dziurawiona i decoupage... i coś jeszcze

Trochę rzucam się na wody nieznane i nie wiem czy zaraz nie utonę:) Co jakiś czas mimo braku wiedzy i umiejętności mam ogromną potrzebę namalowania czegoś:) A że "coś" z reguły nie jest niczym określone, nie ma w sobie żadnego planu, więc dobrze by było żeby było nieduże, żebym się po drodze nie zdążyła zniechęcić. Padło na gęsią wydmuszkę bo niewielka więc może uda się ją skończyć a jak wyjdzie byle jak to i materiału nie będzie szkoda:) Tak więc powstało pierwsze malowane jajo. Dzieło sztuki to nie jest a jakby ktoś miał problem ( a jest to całkiem możliwe) w rozpoznaniu co ów malunek przedstawia to jest to ogród z malwami (interpretacja własna) będę miała niezły ubaw czytając wasze komentarze jak sądzę.



To tyle jeśli chodzi o moje wariacje na temat pędzla.
Dla poczucia że jednak potrafię coś innego popełniłam dwa jajeczka decoupage.

Ach czego na nich nie ma.... Takie śmieciuszki


I ostatnia biała te lubię najbardziej na razie tylko jedna ale mam nadzieję że powstaną kolejne


Jeśli chodzi o pisanki to wszystko, natomiast uszyłam wreszcie jasieczki  które koleżanka mi wyhaftowała i nieco zmieniłam wystój sypialni. Każda zmiana jest dobra, prawda? Byle by nam poprawiała samopoczucie.



No cóż dotarliśmy do końca tej dzisiejszej opowieści. Posyłam uściski wszystkim dobrym duszom które tu zaglądają i do miłego.