sobota, 26 października 2013

Z aniołami lepiej nie zadzierać:)

Lubię anioły, aniołki i liczę na odwzajemnienie w tym lubieniu, a to że nadaję im przeróżne kształty i postacie, no cóż, przecież my też się różnimy prawda? Jednak mam pewność że każdy swojego anioła ma, czy go słuchamy to już zupełnie inna bajka:)))
Mój anioł pewnie szeptał mi do ucha:
- nie wychodź z domu na dwór bez kurtki!
- przecież ciepło jest więc aniołku martwisz się na wyrost:)
-spociłaś się przy tym grabieniu liści idź się przebierz!
- oj aniołku jeszcze tylko muszę zamieść, słonko tak pięknie świeci nic mi nie będzie:)
- nie otwieraj okien w samochodzie, zaraz cię przewieje, to nie lato!
- oj tam, oj tam:) gorąco przez szyby  że nie mogę wytrzymać

No cóż żebym jeszcze dziesięć aniołków popełniła, to nie zmienia to faktu że trzeba aniołków słuchać:) A że ja swojego nie słuchałam to od tygodnia walczę z zatokami, bólem głowy i przeziębieniem.
Haha ciekawe czy Wam też się to zdarza?
W ramach rekompensaty za to nieposłuszeństwo popełniłam anielinkę z podusią i zamkniętymi oczkami bo z tego kataru ich otworzyć nie może. Ciekawi mnie wasza opinia w sprawie nowej postaci. Anielinka jest siedząca, można ją posadzić na półce, albo parapecie.





Po za tym bawiłam się papierem. Znalazłam w sieci takie małe aniołki i koniecznie chciałam spróbować je zrobić, fajna zabawa, można ten pomysł wykorzystać do wspólnej pracy z dziećmi jest prosty i szybko się je robi.





Ach zapomniałam o mojej kuli:)


Trochę jesieni, trochę lata a jak ktoś chce to i zimę w niej dojrzy:)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i miłej spokojnej i pełnej słońca niedzieli Wam życzę.