piątek, 11 października 2013

Kanka ze złomu i o jesieni w ogrodzie.

- Mamo  pójdziemy na spacer?
- Pójdziemy ale później.
Malec idzie piaszczystą drogą  szorując butami.
- Ja chcę teraz.
- Teraz musimy zrobić zakupy
Malec opuścił głowę i coraz bardziej pociąga nogami po piaszczystej drodze, a złote słońce smaga jego rude włosy i rozświetla piegowatą buzię.Jest śliczny, pomyślałam sobie, że jest jak ten słoneczny jesienny dzień.
Grabiąc liście spoglądałam za maluchem który odchodzi ze swoją mamą.
Od trzech dni zmagam się z przygotowaniami do zimy, porządkuje ogród, układam drwa do kominka i robię zdjęcia:))) Jadąc do Gdańska widziałam po drodze cudowne pióropusze traw pokryte szronem, pierwsze przymrozki malowały swoje pejzaże a ja ich nie mogłam zatrzymać w kadrze, teraz to sobie  rekompensuję:))

Moja kanka na mleko doczekała się metamorfozy w iście jesiennym stylu:)) Niestety któryś z panów nieco ja sfatygował w tak zwanym miedzy czasie, ale przecież to w końcu kanka ze złomowiska.










Zapowiada się ciepły słoneczny weekend więc życzę wam żebyście mogły spędzić jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu ciesząc się złotą jesienią. Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa jakie pozostawiłyście pod poprzednim postem, do miłego.