czwartek, 6 czerwca 2013

Jestem Anielinką co się zrodziła po wizycie pewnej "czarownicy"

Jakoś ludzie dzięki Bogu mnie nie opuszczają, przynajmniej niektórzy:))) hihi Jest wśród nich pewna czarownica, naprawdę. Tak czaruje, tak mi wodę z mózgu robi jak się z nią spotkam, że nie sposób nie przypisać jej pewnych wpływów na moje działanie. Generalnie daje mi kopniaka żebym w ogóle coś robiła. Od wejścia się zaczyna ale dlaczego ty..... i tu sumienie jest poruszane do trzewi, że nie chce mi się tego czy tamtego a spróbuj tak, a tak zrób to i tamto, musisz... więc jak moja osobista czarownica znika to mój mózg nie może się wyłączyć tylko analizuje co ta czarownica do mnie mówiła i zaczynam przenosić ten bałagan w głowie na coś co zaczyna mieć twarz, a ta twarz jest uśmiechnięta ale taka trochę zawstydzona niczym moja czarownica, która jest taką kombinacją siły i grzeczności.
Beata dedykuję Ci tego nowego Anioła. Jest duży razem z wiszącymi nóżkami ma prawie 60 cm wysokości dzisiaj wyszedł jako pierworodny spod igły i ciekawy jest czy się Wam spodoba:)))
uszyty z tkaniny bawełnianej, nóżki i rączki to lniane sznurki i masa porcelanowa.



Jakieś zmarszczki na zdjęciach mu wyszły :) nie chciałam go wypełniać na sztywno, miał być w założeniu jak miękka podusia. Do miłego, zostawiam go do Waszej oceny:)