sobota, 4 maja 2013

Lubię zieloną bujność traw i ...

Lubię majowy deszcz, szelest kropli spływających po dachu. leniwie toczące się strugi  do rynien i ten dźwięk ciężkich kropli spadających z sosen na ziemię. To tak jakby ktoś rozsypał woreczek z koralikami. Potem lubię patrzeć jak gibkie, ledwie wyrosłe liście w nasadach  je gromadzą i lubię zapach mokrej ziemi, mam wrażenie że ziemia oddycha, a ja wraz z nią, każdym nowym pędem, pąkiem. chce zatrzymać te chwile, cud natury, odnowienie, siłę którą się karmię i której łaknę.Brakuje jeszcze zapachu mokrych bzów po majowej burzy, tyle uniesień, westchnień, tyle miłości która wzbiera niczym mleko w garnku, miłości trywialnej do wszystkiego co wokół. jednym słowem wiosna...















Jestem zupełnie rozstrojona niczym stare pianino nie mogę wydobyć  myśli, kołyszę się w takt spadających kropel, trzeba coś zrobić, coś skończyć tylko jak, jak się zebrać. Jak się zmusić do bycia w domu, do prasowania, szycia, klejenia, malowania, szkoda czasu coś zginie, ucieknie, umknie bezpowrotnie a ja tego nie zobaczę.
Więc tylko i aż  tyle.
Skończyłam toaletkę blat zabejcowany na biało i położony


I aniołek dla Beatki już go widziała więc mogę  Wam też pokazać, poleci w poniedziałek do swojej nowej opiekunki.


Przesyłam Wam moc wiosennych uścisków i do miłego