czwartek, 7 lutego 2013

Widziałam orła cień....

Jak wywinęłam salto, pomagając wypchnąć samochód z kolein utworzonych przez śnieg. Coś strasznego co się dzieje na drogach, jadąc z prędkością 5 km na godzinę udało nam się dotrzeć do domu. No nie zupełnie się udało bo naszą ulicę tak zasypało, że nawet do bramy nie można było wjechać, trzeba było szybko łopaty śniegowe przynieść i utorować sobie wjazd. Samochód dalej zachowywał się jakby tańczył na lodzie i za nic nie chciał się wpasować w bramę:) Tańczył wywijał piruety i chciał jechać jedynie na wprost co nijak się miało do toru jazdy który pozwolił by mu wjechać na podwórze.
Chce mi się krzyczeć "chcę już ciepełka, wiosny kwiecia w ogrodzie i zielonej trawy,
mam dosyć odśnieżania, popiołu z kominka rozbitej głowy i bolącego kolana:)

Dosyć to już sobie ponarzekałam.

Teraz mogę pokazać co jeszcze wykluło się w międzyczasie :)





Pozdrawiam wszystkich serdecznie i witam nowych gości, do miłego może w nieco bardziej sprzyjających okolicznościach przyrody:)