sobota, 2 lutego 2013

Babcine pamiątki i jaja

Jedno z pierwszych wspomnień zapisanych w mojej pamięci, miałam pięć lat, spędzałam u babci wakacje, uatrakcyjniane kąpielą na podwórzu w cynowej wannie i prysznicem z konewki. Babcia mieszkała w starym pięknym domu z malowniczym ogrodem. Tarasy secesyjnej willi dekorowane betonowymi tralkami były letnią sypialnią i miejscem spotkań podczas wakacji. Stare białe wiklinowe fotele były świadkami wieczorów w towarzystwie pobrzmiewających gitar, tlących się papierosów i kart rozdawanych do partyjki brydża. A ogród, jakiż niezwykły i tajemniczy był ten ogród oglądany oczami pięciolatka, kwatery wydzielone szpalerami tui, stara pompa, wielkie drzewa bzu i kwitnące irysy. Na końcu ogrodu stał stary wielki garaż kryjący w swoich wnętrzach wielkie czarne auto, którego nie wiedzieć czemu panicznie się bałam. Nie tylko auta się bałam, nad wielkim łóżkiem zawsze przykrytym pierzyną i wielką gobelinową kapą wisiał obrazek. Babcia wiedziała że się go boje. Kładła mnie spać na tym łóżku pod obrazem utwierdzając mnie w przekonaniu że obraz jest magiczny i muszę być grzeczna, bo jak nie to jedna z tych postaci do mnie zejdzie i mnie ukarze. Najbardziej się bałam św. Józefa nie wiedzieć czemu bo trzymał na kolanach dziecię i jak mu się teraz przyglądam wygląda dobrotliwie.
Obraz się zmieniał w zależności do której strony się na niego patrzyło, wiecie takie pierwotne 3D
przed tym obrazem klękała, prabacia, babcia, mama z siostrami ja z bratem. Teraz obraz wisi w mojej jadalni i jest moim westchnieniem, moją pamięcią.




Co po za tym, po za tym zrobiłam kolejne pisanki, serwetkę na której leżą też zrobiłam, kiedyś, ale zrobiłam.

Dziękuję za Wasze komentarze i życzę Wam kochani miłego weekendu