piątek, 1 listopada 2013

...

 Pewnie wetknę kij w mrowisko, ale wróciłam po raz kolejny z cmentarza zdegustowana. Zdenerwowani popychający się ludzie w pędzie na cmentarz, szybko jałowo, bez zadumy, zatrzymania, postawić światło kwiatek i pędzimy do domu. Dzwoniące telefony z durnymi dzwonkami i muzyczkami odzywające się co chwilę, wyfiokowane damy, które przyszły się pokazać w nowych kreacjach, rozglądające się wokół czy aby na pewno zostały zauważone i damulki z pieskami w torbach, panowie ze swoimi zabawkami w rekach jakby przez godzinę lub dwie nie mogli się bez nich obyć.
Ja też uciekłam sfrustrowana, wróciłam wieczorem żeby odwiedzić bliskich i z nimi pobyć...



20 komentarzy:

  1. To o czym Kochana TU napisałaś rejestruje już od bardzo wielu lat. Komercja towarzyszyła Tym Świętom, od kiedy chyba pamiętam. Ale w tym roku mnie bardzo poraziło jeszcze coś dodatkowego.Mianowicie byłam przypadkowym świadkiem w drodze na groby bliskich braku wzajemnej cierpliwości i tolerancji zwłaszcza w stosunku do ludzi starszych. I to kilku przypadków, gdy zniecierpliwiona ponad trzydziestoletnia córka energicznie beształa matkę próbującą pójść nie tą drogą, którą ona jej kazała.W drugim przypadku dotyczyło to relacji córka ojciec.Było to okropne:((
    No cóż może to ja nie potrafię się dostosowywać do obecnych czasów???
    Jutrzejszy dzień będzie spokojniejszy.
    Nie denerwuj się Kochana, ponieważ ci ludzie tak beznadziejnie się zachowujący nie są warci naszych nerw.
    Moc buziaków i serdeczności posyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutko więc ja dla przeciwwagi widziałam młodego człowieka który troskliwie prowadził swoją bacie starowinka ledwie szła a on jej cierpliwie towarzyszył, za to inni ich popychali i niemal starszej pani nie przewrócili, przecież to był wolny dzień a wszyscy pędzili i pchali się jak do metra które za chwilę ma odjechać.Na cmentarz przyjechał inwalida na wózku i ze trzy minuty czekał żeby go ludzie wpuścili za bramę cmentarza. Nie chce mi się więcej pisać bo szkoda słów.

      Usuń
  2. No to patrząc na gabaryty mojego komentarza, chyba włożyłaś kij w mrowisko:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mamonku, dlatego nie jeżdżę w te dwa dni na cmentarze. Raz pojechałam wieczorem i był jeszcze gorzej, bo tłum walił jak na mecz lub pokazy sztucznych ogni.
    Jeżdżę dwa dni wcześniej, zostawiam długotrwały znicz i kwiaty. A jeśli jest dobra pogoda jadę potem po raz drugi , już po tym święcie na gwizdek.
    Buziaki i serdeczności posyłam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, gdyby nie mama też bym tak zrobiła, ale mi jej szkoda. Wiem że i tak sama by poszła.

      Usuń
  4. Na szczęście moje doznania są inne. Mój mąż był po raz trzeci po ciemku. Jak zwykle byli młodzi ludzie bez rodzin (tak zawsze lubi moja córka) ale sporo ludzi z małymi dziećmi. Oczywiście klimat jest wówczas najlepszy i sprzyja zadumie, tylko dla mnie kłopot, słabo widzę po ciemku.
    Ciepło pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Ciebie też pozdrawiam, nie należę do tych młodzieniaszków ale lubię spokój, nie potrafię odnaleźć się w takim dzikim pedzie.

      Usuń
  5. A na naszym " wiejskim " cmentarzu refleksyjnie, spokojnie, z szacunkiem- tak jak powinno być!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż Ci Basiu zazdroszczę ja dzisiaj jadę na taki mały cmentarz, pozdrawiam

      Usuń
  6. Asiu, u mnie jest to samo. I dzieci z wielkimi balonami w kształcie dalmatyńczyka. Co roku jestem zniechęcona tą gonitwą od cmentarza do cmentarza. I obiecuję sobie, że w przyszły będzie inaczej.....Choć wczoraj pomyślałam, że może tak ma być - bo to życie przecież. A refleksje mam często i to w każdym miejscu, nie tylko raz w roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewciu ja też tęsknie, wspominam ale chciałabym żeby w ten jeden dzień kiedy rodzina staje wspólnie przy grobach bliskich było inaczej.

      Usuń
  7. Asiu...ja mieszkam w tak małej miejscowości,że na szczęście to wszystko o czym piszesz omija mnie.NA SZCZĘŚCIE!Dla mnie to wciąż to samo Święto...
    P.S. Byłam na cmentarzu w nowym płaszczyku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uluś kochana nie chodzi o nowy płaszczyk chodzi o to jak się go nosi i w jakim celu się go zakłada, ja piszę o takich osobach które przychodzą na cmentarz jak na rewię mody to jakby był jedyny cel tego wyjścia, pokazać się. Buziaczki cieszę się że miałaś nowy płaszczyk:)))

      Usuń
  8. Tylko wieczorem i tylko na Stary Cmentarz, przynajmniej w Łodzi...
    Ta nekropolia swą powagą wymusza pewne zachowania, no a po ciemku nie widać tak dobrze prostactwa, głupoty i chamstwa.... ehhh

    OdpowiedzUsuń
  9. Podobne odczucia mam od lat i dlatego od bardzo dawna nie jeżdżę na cmentarz w święta. Robię to co najmniej tydzień przed lub po... więcej spokoju. Uważam też, że dzięki temu groby bliskich są udekorowane dłużej, a nie tylko w tym jednym momencie.

    Pozdrawiam
    Tomaszowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też najchętniej bym tak zrobiła ale szkoda mi mamy, ona pójdzie nawet sama:(

      Usuń
  10. Mam takie same odczucia. O bliskich pamiętamy cały rok, a nie robimy przez dwa dni pokazówkę. Im bardziej jest potrzebna nasza modlitwa w skupieniu.

    OdpowiedzUsuń
  11. ja akurat w tym roku 1-go listopada wylądowałam z Maksem u lekarza, a groby odwiedziłam w sobotę wieczorem - cicho, spokojnie, klimatycznie, można oddać się zadumie....

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że chcecie pozostawić ślad swoich odwiedzin w postaci komentarza, każdy z nich traktuję jak wyróżnienie bo zechcieliście poświęcić swój czas i energię by go napisać.