wtorek, 26 listopada 2013

O czym ja miałam napisać?

O tym że nie lubię obchodzić urodzin, że zawsze towarzyszy mi wówczas chandra i rozliczanie kolejnego roku, tego co się wydarzyło, co osiągnęłam co zawaliłam i nie mogę się tego w żaden sposób wyzbyć. Wręcz przeciwnie z każdym rokiem jest gorzej, pewnie to wynika z przechylenia szalki w wiadomym kierunku:))) Z wiekiem człowiek robi się marudny, zaczyna robić wszystko wolniej denerwuje go że coś co wcześniej robił w locie teraz wymaga więcej czasu i uwagi. Niestety świat pędzi na przód. Ale są też dobre strony, odkrywa  nowe lądy, nie w dosłownym słowa znaczeniu, ale stłumione niegdyś potrzeby nagle mają odwagę wydobywać się z głębin przepastnych gdzie dojrzewały niczym wino. Bardziej niż kiedykolwiek ceni przyjaźń, o którą tak trudno w tych naszych czasach. Bo na przyjaźń trzeba mieć czas, to taki osobliwy związek ludzi, którzy mają dla siebie czas, poświęcają sobie uwagę, słuchają na wzajem siebie i wykazują się wzajemną empatią. Jeśli znajdziecie wokół siebie choć jedną taką osobę możecie powiedzieć że jesteście szczęściarzami. Kiedy odbieracie telefon a w słuchawce słyszycie zatroskany głos mówiący "nie brzmisz dziś dobrze, coś się stało?" to to co się stało zmienia swoją wagę bo połowę tego ciężaru popłynęło w eter.Kiedy to ty dzwonisz i z troską pytasz o to czy owo  i słyszysz "oj tam, oj tam" to wiesz że że twoje słowa też trafiły i na właściwą półkę i odczuwasz ciepło na serduchu.
Nie lubię obchodzić urodzin , chciałam o nich zapomnieć ale nie wszyscy o tym wiedzieli (niby z nikim tego nie uzgadniałam) a nawet jak wiedzieli to i tak postanowili podnieść mój wisielczy nastrój obdarowując mnie sowicie i sprawiając mnóstwo radości:))) Tak więc moje przygnębienie z godziny na godzinę topniało a na twarzy pojawiał się uśmiech małego dziecka, bo jakże by mogło być inaczej.

Snowciu kochana dziękuję:)

Poduszeczka niby na szpileczki ale na szpileczki nie będzie bo wkomponowała się w jadalniany wystrój i dobrze jej tam będzie


piękne lampiony jeszcze nie miały swojej inauguracji ale to kwestia godzin:)))


 I cudowne pudełko w dodatku pełne, ale o zawartości napiszę przy innej specjalnej okazji




Cheniutka Tobie również dzięki wielkie!

Uwielbiam te Twoje krzyżyki, to nie lada wyzwanie żeby zagospodarować mądrze ten piękny haft, a woreczek z lawendą powiesiłam nad stołem w jadalni,  tak pięknie pachnie i mam go na oku:)
Kartka cudownej urody zajęła stosowne miejsce na kominku




A to jest spełnione marzenie każdej dekupażującej kobietki


Legendarny płyn do transferów.

No cóż okazało się że urodziny nie są takie złe jak ma się wokół tyle fajnych ludziów:)) prawda.
Dziewczyny dziękuję za wszystkie  ciepłe słowa. Pozwólcie też że za pośrednictwem bloga podziękuję  mojej córce za przegadaną noc. Wiem że czasem tu zaglądasz:)



Do miłego :)

sobota, 23 listopada 2013

Czy ja już pisałam że nie jestem skrapkowa?

Na pewno pisałam to nie raz, ale los chciał  i okoliczności, że coś tam, gdzieś tam, ktoś, coś i wyszło jak wyszło. Powstały trzy kartki. Wiem że scraperki będą je oceniać po swojemu ale ja karteczkowa na prawdę nie jestem i tak pewnie zostanie, a te trzy są wypadkiem przy pracy:))) Nie zaszkodzi spróbować i czasem pobawić się nieco inaczej:)))




Osobiście  najbardziej mi się podoba ta pierwsza, druga też może być trzecia dla amatorów takiego stylu.
Potraktujcie je nieco z przymrużeniem oka:)))) 
Do miłego

czwartek, 21 listopada 2013

Na wesoło:)

Nie wiele będę pisała śnieżynka trochę wbrew aurze, wesoła i z  nosem niczym Pinokio, pewnie narozrabiała i wróżka ją ukarała czerwonym długaśnym nochalem:)
Życzę Wam miłego weekendu:)




Jak widzicie chętnie pozuje do zdjęć:)))
na koniec mała laleczka na choinkę wykonana ze srebrnej fizeliny i koralika


Dziękuję za krzepiące komentarze. Do miłego.

poniedziałek, 18 listopada 2013

Jak ja nie lubię poniedziałku

Nie wiem czy w każdym domu poniedziałek to dzień który wszystko burzy by potem przez cały tydzień znowu budować, jestem tym zmęczona i mimo raczej pogodnej natury w poniedziałki najlepiej mnie unikać:)
Mam nadzieję przełamać tą złą passę. Od jakiegoś czasu w zakładkach widnieje mini sklepik, który nigdy nie był uruchomiony, otóż postanowiłam to zmienić i zamieszczać w nim małe co nieco co wychodzi spod moich rąk. Skoro spotykam się z Waszą przychylnością i pozytywnymi opiniami może uda mi się znaleźć nabywców na moje wyroby. Trzeba coś wreszcie robić z nadmiarem wytworzonych rzeczy zwłaszcza że materiały sporo kosztują. Do tej pory sporadycznie uczestniczyłam w kiermaszach około świątecznych i czasem sprzedałam coś wśród znajomych, w zasadzie na tym kończyła się moja działalność sprzedażowa:)))
No cóż bliski rynek się nasycił, znajomi pewnie też już mają dosyć moich podarunków więc spróbuję swoich sił na zewnątrz.
Jak to mawiają jak się nie ruszy z miejsca to się zostanie w tyle:)

 A oto pierwszy anioł który powędruje do sklepu.





powstały też sercowe podkładki pod kubeczki ale te pozostaną ze mną:)


Myślicie ze to ma sens????????

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i do miłego

czwartek, 14 listopada 2013

W świetle lampy i w blasku słońca czyli listopad:)

W zasadzie nie ma co pisać, wszystko dokoła mnie zdumiewa, listopad w tym roku również. Czas robić ozdoby na Boże Narodzenie, ale jak się mam za nie wziąć skoro na dworze owocują poziomki, kwitną w najlepsze pelargonie, prymulki, nawet wiciokrzew nie poszedł sobie spać tylko świeci tymi swoimi kwiatami w promieniach słońca. Tylko krótkie dni przypominają że to już połowa listopada i jak się nie zdąży w dzień zrobić zdjęć to potem się je robi w nocy przy świetle lampki, a może tak jest lepiej.Wieczorem można sobie wyobrazić że niedługo nadejdą święta. Nie tęsknie jakoś specjalnie za zimą ale czuję się nieswojo z powodu tych wszystkich anomalii pogodowych:) Co robię wieczorami... coś tam sobie dłubie:)))







Za to w dzień cieszę się jeszcze takimi widokami pewnie to już ostatni raz bo w nocy mają przyjść przymrozki ...









Zdjęcia zrobione są dwa dni temu, czy to nie dziwaczne biorąc pod uwagę że mamy połowę listopada:)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i mam nadzieję że do miłego:)

środa, 6 listopada 2013

Przygarnęła Anielina ptaszynę

Pod pazuchę ja sobie schowała, idzie zima i mrozy i śniegi
więc potrzeba i ptakom opieki.
Wybaczcie mi te rymy częstochowskie i czytając po prostu się uśmiechnijcie.
Anielinka opiekunka ptaków wyfrunęła właśnie spod igły, wprost do nowej właścicielki, ledwie zdążyłam jej zdjęcia zrobić. Zapałały dziewczyny miłością do siebie więc mam nadzieję że dobrze im będzie razem.



Na mojej terapii wiklinowej też powstały nowe rzeczy, uplotłam tacę i koszyk na orzechy, nie wiem czy kiedyś zrobię coś porządnego póki co uczęszczam na zajęcia dla odstresowania, a że przy okazji coś powstaje... to taki efekt uboczny:)))





Mam chwilkę więc idę pooglądać co nowego popełniłyście babeczki kochane:)))) Do miłego.

sobota, 2 listopada 2013

Z aniołami żyje się lepiej (mam nadzieję)

Już się zastanawiam czy czasem nie powinnam zmienić tytułu swojego bloga. Same aniołki, anioły, anielinki. Tak jakoś ostatnio się zasiało. Widocznie taka jest potrzeba chwili, w dodatku muszę Was uprzedzić że to nie koniec, bo jakoś im bliżej świąt, tym większa potrzeba obcowania z tym co niebiańskie, a może bardziej opiekuńcze niż niebiańskie. Opiekunów przecież nigdy dość. Miałam dzisiaj mało fajną przygodę. Zaglądając do kufra samochodu nie zauważyłam że klapa opadła i nadziałam się głową na sam róg owej klapy. Najpierw zobaczyłam gwiazdy a potem pomroczność ciemną z której osobisty M mnie wydobył. Łzy ciekły mi same bo ból pustej głowy był straszny, M zamiast wykazać współczucie krzyczał strasznie, już nawet nie powiem co bo nie pamiętam, nie bardzo byłam w stanie kojarzyć. Po powrocie sprawdziłam czy łepetyny za bardzo sobie nie zraniłam i postanowiłam kolejnego anioła ulepić i obszyć bo znowu któryś mnie nie dopilnował.Wynika z tego że stale cierpię na niedobory anielskie i cierpię na jakąś nadaktywność blogową bo nie pamiętam kiedy ostatnio tak często tu zaglądałam. Ale jutro już niedziela potem znowu zacznie się normalny tydzień i pewnie nieprędko uda mi się parę słów napisać i coś zrobić żeby pokazać na blogu więc mam nadzieję że mi to wybaczycie. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i do miłego:)

Anioł - opiekun ziemi




piątek, 1 listopada 2013

Papierowe zabawy

Korzystając z uprzejmości koleżanki i jej maszyny:) zrobiłam kilka zawieszek papierowych pierwsze zrobione są z kalki technicznej, drugie z papieru dwustronnego skrapowego :) taki skok w bok od tego co zwykłam robić:)))





Jutro dalszy ciąg wędrowania po cmentarzach, do miłego.

...

 Pewnie wetknę kij w mrowisko, ale wróciłam po raz kolejny z cmentarza zdegustowana. Zdenerwowani popychający się ludzie w pędzie na cmentarz, szybko jałowo, bez zadumy, zatrzymania, postawić światło kwiatek i pędzimy do domu. Dzwoniące telefony z durnymi dzwonkami i muzyczkami odzywające się co chwilę, wyfiokowane damy, które przyszły się pokazać w nowych kreacjach, rozglądające się wokół czy aby na pewno zostały zauważone i damulki z pieskami w torbach, panowie ze swoimi zabawkami w rekach jakby przez godzinę lub dwie nie mogli się bez nich obyć.
Ja też uciekłam sfrustrowana, wróciłam wieczorem żeby odwiedzić bliskich i z nimi pobyć...