środa, 25 września 2013

Przygoda na złomie i o pierwszych razach:)

 Nie myślałam że skup złomu może dostarczyć tylu emocji. Wczoraj M jechał z żelastwem, a ja przy okazji załatwienia różnych spraw pojechałam z nim. Pewnie to był pierwszy i ostatni raz kiedy pojechaliśmy tam razem:) Myślę że przynajmniej niektóre z Was ze zrozumieniem przytakną, taki skup złomu lepszy jest niż supermarket. Już na dzień dobry powitały mnie ocynkowane wanny i strach w oczach M widzącego jak w szalonych tanach pomykam od jednego  rupcia do drugiego, wyrażając przy tym swój zachwyt i powodując ogólną radość wśród personelu.
- Widziałeś te wanny, cudne są prawda?
No cóż nie spotkałam się ze zrozumieniem w tej kwestii
-Zobacz jakie fajne odważniki, tu M zatrzymał się chwile i widziałam że jakaś reakcja nastąpiła.
- O i jaki fajny dzbanek i kanka, widziałeś te stare klosze?
-Są obtłuczone,
- Klosze tak, ale dzbanek i kanka nie, mogę je przemalować
- Dobrze weź sobie.
- Nie ma pan może wideł amerykańskich? Spytałam  gospodarza supermarketu.
- Jakieś widły są ale to nie te amerykańskie
- Szkoda odpowiedziałam lekko zawiedziona.
Wędrując dalej zauważyłam walizkę wiszącą na ogrodzeniu,  nie omieszkałam tego skomentować głośno
-Ooo jaka fajna walizka wisi na dworze i nie zardzewiała...
- Bo to aluminiowa walizka, w dodatku z historią
- O! to pewnie droga będzie, tu usłyszałam  śmiech pana , pomyślałam sobie że nie potrafię powstrzymać swojej ciekawości i muszę ową historię usłyszeć.
-Taaak a jaką? udałam że nie interesuje mnie to prawie wcale...
- Przyniósł ją jakiś człowiek i opowiedział ze ta walizka przyjechała z kobietą z obozu pracy w Niemczech. Ta kobieta tam pracowała dla wojsk  niemieckich, w tej fabryce produkowali samoloty, a po wyzwoleniu pracownicy wykorzystali materiał który mieli do zrobienia walizek żeby swój dobytek w niego zapakować i przewieźć do Polski.
Pani zobaczy na walizce jest wyryte nazwisko tej kobiety, patrzyłam osłupiała, jak ktoś mógł wyrzucić taką pamiątkę. Moja chora wyobraźnia przypomniała mi opowieści mojej babci jak z robót przymusowych wracała siedząc na lokomotywie, tuchląc w jednym tobołku niemowlę w drugim to co dała radę zabrać. Tak moja mama urodziła się w Niemczech, na zsyłce jak to babcia mawiała.Tak wplotłam w tę historie losy mojej rodziny,  mogła to by być walizka mojej babci, nie wyjdę bez niej z tego złomowiska to wiem z pewnością.
- Wezmę tę walizkę.
szukając wydrapanego nazwiska , mój wzrok mimochodem  jakby wołany przez coś  utknął na pasyjce,
- To nawet krzyżyki ludzie na złom wywożą?
- A jak pani widzi.
- Ile pan chce za tą pasyjkę
- A da pani pięć złotych ,  podobno świętościami się nie handluje.
Pozbierałam te skarby i cuda, wróciłam do domu szczęśliwa. Zawładnął  mną spokój,  miałam wrażenie jakbym uratowała czyjeś życie, a to tylko stare rupcie...





Tyle o mojej przygodzie na złomowisku, ale był to też czas intensywnej pracy. Uszyłam pokrowce na pufy i zrobiłam swój pierwszy wiklinowy koszyk. Wiem że jest krzywy i nie dopracowany ale to pierwszy wytwór moich rąk tego typu, więc proszę miejcie to na uwadze i łaskawszym okiem patrzcie niż zwykle.







Żeby zamaskować braki koszyk zamalowałam a wewnątrz wyściełałam tkaniną. Mam nadzieję że jakoś udało się Wam dobrnąć do końca moich wywodów:)))
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i witam nowych gości ,życząc ciepłych jesiennych chwil.  Do miłego

84 komentarze:

  1. Ojej ale historia... też nie przeszłabym obojętnie obok takich skarbów.
    A koszyk, co ty od niego chcesz... piękny ci on...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, piękny to on może nie jest, ale "mój ci on" i pierwszy, dlatego pewnie darzyć go będę dużym sentymentem.Zresztą kto jak kto ale Ty wiesz o tym najlepiej.

      Usuń
  2. No jasne, że udało się dobrnąć do końca, bo czytałam z zapartym tchem. Ja w złomowiskowym markecie byłam raz gdy szukałam drzwiczek do pieca i polowałam na ruszta. Oj ciężko wyjść stamtąd i zupełności Cię rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! a ja też oglądałam takie drzwiczki na swoim szrocie i zastanawiałam się do czego mogłabym je wykorzystać:)

      Usuń
  3. Asiu, przepiękny post, bardzo wzruszający. Jesteś wyjątkowa i niesamowicie wrazliwa. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. a walizkę i koszyk dałabym sie pociąć:)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przesady, żeby się od razu pociąć, -nie warto:))))

      Usuń
  5. Wzruszający post i piękne przedmioty uratowałaś.
    Kosz bardzo mi się podoba, nie wiem o jakich brakach mówisz ????????????
    Pozdrawiam słonecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowne wszystko, i historia, i rzeczy z duszą i Twoja praca..

    OdpowiedzUsuń
  7. Asiu kochana,u mnie takich miejsc nie ma...a szkoda...
    Za taki dzbanek dałabym się pokroić! Do takiej kanki zbierałam jagódki z Babcią...Walizka absolutnie niespotykana.Taki krzyż stał u mnie w domu,ale zniknął...nie wiem co się z nim stało.
    Asiu,trzeba mieć jeszcze dar wypatrywania takich niezwykłych łupów!Ty go masz...

    Widzisz Asiu...dom mojej Babci był w czasie wojny składem amunicji.Na ścianach pozostało wiele podpisów żołnierzy ,dat a nawet wydarzeń.Część domu po wojnie Babcia z Dziadkiem musieli otynkować...ale na dwóch ścianach została całkiem niezła lektura.
    Tyle,że domku już nie ma.Brałam udział w rozbiórce :)

    Asiulku,pisząc ostatnio o klimacie u Ciebie miałam na myśli Twój domek.To co nam pokazujesz dowodzi tego ;)
    Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulu czy chociaż na zdjęciach zachowały się te zapiski? pamięć jest ulotna o wielu rzeczach zapominamy fajnie by było zachować chociaż fotografie, jakiś ślad. Ważny jest nawet Twój komentarz, te kilka słów które o tym świadczą.

      Przesyłam Uleńko uściski.

      Usuń
    2. Wtedy nikt o tym nie myślał...ba! nawet aparatu nie było w domu. Ja wyobrażałam sobie będąc jeszcze niezbyt dużą panienką kto tam był,jak mogło wyglądać jego życie.Tam były czasem miejscowości przy nazwiskach.Nawet myślałam,że mogłabym kilku odnaleźć hihihi

      Wiesz,wtedy dla mojej Babci to było przekleństwo...nowo wybudowany dom,praktycznie w stanie surowym i nagle trzeba się stamtąd zabierać i mieszkać kątem u kogoś z czwórką dzieci.Potem powrót do nowego,ale jednak zniszczonego domu.No i wkroczyły następne wojska, a to było jeszcze gorzej niż podczas wojny...Oni okradali z wszystkiego...Dużo by pisać,bo dużo Babcia opowiadała...a na lekcjach historii inaczej nas uczono ;)
      W każdym razie nikt nie chciał wtedy tego uwieczniać dla potomności...

      Usuń
    3. Widzisz ale Tu swojej córce przekażesz to co opowiedziała ci Twoja babcie coś zostanie ślad, Twoja córka może przekaże w opowieściach coś swojej, kiedyś ludzie byli niepiśmienni a jednak pamiętali o rzeczach ważnych , mam wrażenie że za mało rozmawiamy. Buziaczki

      Usuń
  8. Kurczę, nie mogłaś tego na trzy posty rozbić?:)))
    Miejsca tu braknie na kilometrowe komentarze.... to ja Ci to przez telefon powiem...:)))
    Koszyk boski, a jako wielbicielka Leśmianowskich neologizmów, dorzucam sobie do kolekcji Twoje "wyściełałam", po prostu boskie słówko:)))
    P.S. Wiesz, ze Cię kocham:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Snowko moja, polonistko Ty moja kochana, wiesz że przyjmuję te słowa z ogromną radością , resztę opowiem do słuchawki:)

      Usuń
  9. Wspaniała historia. W kwestii złomowiska, doskonale to rozumiem. Pokrowce na pufy - Rewelacja!. Też chcę uszyć jakieś pokrowce na pufy, ale nie bardzo wiem jak się do tego zabrać. Podejrzę te (można?), pogłówkuję, zrobię jakąś formę, rozplanuję i spróbuję. Co do koszyka, ja nie widzę tu żadnych braków. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że można, odrysuj sobie na papier górę pufy, zmierz centymetrem obwód i utnij pasek tkaniny około centymetra dłuższy. Jeśli chcesz uszyć dół z fałdami jaki ja zrobiłam, podziel wysokość na dwie części, tę górną uszyj zgodnie ze wskazówką powyżej dolną musisz uciąć około 32 cm dłuższy. Dodajesz po 4 cm na każdą zakładkę. pozdrawiam serdecznie i życzę miłej pracy:)

      Usuń
  10. Niesamowita historia, wspaniałe zdobycze, mam nadzieję, że zobaczymy wkrótce ich metamorfozę. Ja osobiście już nie mogę się doczekać. Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystkie ulegną metamorfozie walizka zostanie nietknięta:)

      Usuń
  11. Joasiu, zaraz do Ciebie jadę i też chcę na to złomowisko:))) Mnie też zadziwia fakt, jak lekko ludzie pozbywają się pamiątek rodzinnych, nie pielęgnują historii:( A ja wyciągałam wszystkie ocalałe drobiazgi po babuni:) Walizka nie dość, ze rewelacyjna to jeszcze z taką historią. Pufy są teraz piękne, już sobie wyobrażam jak na nich zasiadam:) I na koniec znów mnie zadziwiłaś kolejnym swoim talentem:) Koszyczek jest śliczny. Buziaczki ślę. Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu wiesz że czekam z niecierpliwością aż znajdziesz chwilkę żeby mnie odwiedzić, z pewnością znajdziesz coś dla siebie na tym złomowisku.

      Usuń
  12. Super zdobycze , a koszyk ....no rewelacja , jak przeczytałam , że zrobiłaś koszyk to myślałam , że z papieru , a on jest prawdziwy, wiklinowy... no szacun po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie robi się je chyba podobnie, zasadnicza różnica jest w przygotowaniu materiału do wyplatania, uciecha ogromna:) Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  13. Wow!!!!! ale skarby znalazłaś!!! Piękny koszyk, jak dla mnie wcale nie jest krzywy! Gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest, ale dziękuję za dobre słowo:)

      Usuń
  14. Można rzec, że wyprawa zakończona sukcesem ;) - świetne zdobycze - zapewne już znalazły swoje nowe miejsce, w nowym domu.
    Pozdrawiam Marta :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto jeszcze nie do końca, ale z pewnością znajdą.:)

      Usuń
  15. Wspaniałe rzeczy przywiozłaś z tej wyprawy! Dzbanek podobny mam po babci, czerwonego nie wzięłam, bo był bardzo poobijany...a jak potem żałowałam...W walizka z niesamowitą historią!...ale jak można wyrzucić taki krzyż? tego już nie rozumiem...ale trafił w dobre ręce!
    Ja też w ostatnią niedzielę z lasu przyniosłam ciekawe znalezisko :0 i ucieszyłam się bardziej niż z koszyka grzybów ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam te kosze pięknych grzybów a znalezisko?

      Usuń
  16. Piękna historia ,aż mnie ciarki przeszły.Cudne przedmioty, na pewno dasz im drugie życie.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystkim Mariolu, ale masz rację, niektóre zostaną przemalowane:)

      Usuń
  17. Doskonale Cię rozumiem:)))złomowisko dostarczy emocji:))))kocham takie rzeczy:)))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  18. Wzruszająca historia! Wspaniałe zdobycze, prawdziwe skarby! Koszyk podziwiam, śliczny jest, pokrowce również:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie, przepraszam gdzieś pominęłam Twój komentarz :)

      Usuń
  19. Jadę na złom!!!!!!!! nigdy nie myślałam, że tyle skarbów tam się kryje! piękne to rzeczy. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie myślałam, obawiam się że w najbliższym czasie złomowiska czeka oblężenie:)

      Usuń
  20. Wow! Jestem pod wrażeniem odnalezionych rzeczy, odnalezionych, bo pewnie czekały właśnie na ciebie, ale i opowieści! Mój tata chyba miał podobna historię do twojej mamy :)
    Dzbanek i kanka - jak nówki sztuki, na pewno zrobisz z nich caceńka. Walizy zazdraszczam! A pasyjkę pewnie zostawisz taką jaka jest - piękną, starutką?
    Ja też chcę na złomowisko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pasyjkę i walizkę zostawię nietkniętą, chyba nie mam prawa jej zmieniać...

      Usuń
  21. Samo zycie...czlowiek wszedzie napotyka na historie lepsze niz te z Hollywood, choc nie zawsze zakonczone Happy Endem.
    Moj dziadek tez byl na robotach przymusowych ale w obozie pracy, czego malo zyciem nie przyplacil, a wiec rozumiem Twoj sentyment do "walizki"...Podziwiam te "skarby" z lezka w oku, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Sabinko życie pisze lepsze scenariusze, nawet nie myślałam że ten post spotka się z takim odzewem, jestem wzruszona.

      Usuń
  22. Jedyne co mi się w tym Twoim wpisie nie podobało to określenie "a to tylko stare rupcie".
    To nie są żadne rupcie, to wszystko przedmioty z duszą i to jaką. Przede wszystkim ocalone przez Ciebie od zapomnienia.
    Rozumiem Twoje odczucia doskonale. Ale chyba i zrozumiem Twojego M, który za wszelką cenę będzie najprawdopodobniej odwodził Cię od odwiedzania TAKICH MIEJSC.
    Znalazłaś wspaniałe skarby, zwłaszcza ta walizka. Niesamowicie wzruszająca jej historia.
    Jestem pod wrażeniem tego uplecionego koszyczka.Nie wiem o jakich krzywościach napisałaś??? Jest fantastyczny.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prowokacyjne stwierdzenie wielokrotnie używane w obliczu takich przedmiotów, zapomnianych niepotrzebnych nikomu.Dzisiaj mija rok od śmierci babci, myślę że ta walizka coś znaczy coś mi w darze przyniosła

      Usuń
    2. Znając mnie wiem, że zapewne Kochana domyśliłaś się i z mojej strony prowokacji w tym pierwszym zdaniu komentarza:)
      A zbieg tych okoliczności z rocznicą rzeczywiście daje do myślenia.

      Usuń
  23. O tak rozumiem, rozumiem. Skarby zebrałaś prawdziwe. Też nie rozumiem jak ludzie mogą takie rzeczy na złom oddawać. Pufy świetne a koszyk, Kochana! Jak takie rzeczy robisz pierwszy raz to jak będzie kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki tego nie wiem, czas pokażę. taka reakcja na ten post kazała mi się zastanowić co zrobią nasze dzieci z tym co gromadziliśmy całe życie, co miało dla nas znaczenie ,gdzie skończy się ich historia?

      Usuń
  24. W wielu miejscach można znaleźć skarby, bo coś co dla jednego nie ma żadnego znaczenia dla innego jest cennym przedmiotem. Trudno nazwać te przedmioty rupieciami, tym bardziej, że ich stan jest bardzo dobry. Chyba też mąż nie zabrałby mnie na takie złomowisko dwa razy. Koszyk wyszedł Ci świetnie. Nie widzę żadnych krzywizn. Wygląda jak koszyczek ze sklepu, więc to oznacza, że nie ma nic do zarzucenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za każde słowo i pozdrawiam

      Usuń
  25. Asiu, Ty to masz oko :) Koszyszek rewelacyjny, bardzo udany debiut Kochana :)))

    OdpowiedzUsuń
  26. Fantastyczna opowieść! Mam taki sam stosunek do rzeczy wyrzuconych.
    Kiedyś opowiem historię krzyża przywiezionego dla mnie z bazaru rzeczy niepotrzebnych...
    A Twoja Pasyjka na pewno przyniesie Ci szczęście, jest piękna...

    OdpowiedzUsuń
  27. Niesamowita wyprawa na złomowisko ...
    Myślę ,że wiele historii można spotkać w takich miejscach...
    Ludzie niektórzy wyrzucają takie ciekawe przedmioty :-(
    A Twoje rzeczy są piękne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu wszystkie stare rzeczy mają jakąś historie, pewnie niejedną książkę można by napisać.

      Usuń
  28. Wspaniałe znalezisko:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  29. Już wyobrażam sobie minę Twego Osobistego:)))) Mój też zawsze wpada w rezonans gdy jest ze mną w jakimś markecie z różnymi drobnymi narzędziami lub z jakimś działem "artystycznym". Jest przerażony gdy wpadam w dziki entuzjazm na widok jakiejś małej szpachelki lub wiertełka czy też wkrętaka. A raz był ze mną w mokotowskim sklepie Royal Stone- aż dziw, że nie dostał zawału, co zapewne oznacza, że operację dobrze Mu zrobili.
    Ciekawa jestem jak poprzerabiasz swoje nabytki.
    Jestem pod wrażeniem, że sama uplotłaś taki fajny koszyk- a gdzie moczyłaś te wiklinę?
    Z papierowej wikliny to może bym uplotła, ale z takiej prawdziwej to raczej nie. A gdzie Ty widzisz jakieś niedoróby??? jest świetny!!!
    Buziaczki moja Kochana Mróweczko;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiklinę? w wannie:))) koszyk wyplatałam na zajęciach w "Domu kultury", pod fachowym okiem:))) Fajna zabawa teraz zacznę wyplatać tacę. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  30. Skarby prawdziwe przytargałaś, już widzę jak po liftingu się pięknie będą prezentować. Historia walizki robi wrażenie i fajnie, że udało Ci się ją ocalić od zapomnienia.
    Moje złomowisko znajduje się niedaleko, zaglądam tam często, szczególnie wiosną kiedy to ludzie robią najwięcej porządków. I nigdy tam z M. nie chadzam. :)
    A umiejętności wiklinowych zazdroszczę. Koszyczek cudny, wersja pobielona bardzo mi się podoba.
    Buziaki ślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następną wizytę też odbędę jednoosobowo, pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  31. Niesamowity post, niesamowita Kobieta z Ciebie - z wielką przyjemnością przeczytałam o "przygodzie" na złomowisku - skarby piękne i z historią....
    pufki pięknie ubrałaś, a koszyk może i krzywy (nie mi oceniać, bo ja nigdy nie splatałam...), jest bardzo urokliwy, ślicznie wykończony materiałem z koronką w środku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu uściski i serdeczności posyłam:)

      Usuń
  32. Widzę, że i ja powinnam wybrać się na złomowisko, nie miałam pojęcia, że to taka kopalnia złota i do tego jeszcze można wzruszającą opowieść usłyszeć... niewiarygodne, że ktoś się pozbył tej walizki!!!
    Za koszyczek powinnaś dostać kuksańca w bok! Gdzie on krzywy? On jest idealny! Wspaniale go przyozdobiłaś, jest mistrzowski!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anulka jak mi brakowało twojej obecności, ściskam cię cieplutko

      Usuń
  33. Piekna opowiesc o walizce ze zlomowiska..a wiesz ze nie pomyslalam ze tam mozna takie skarby znalezc...oj cos mi sie wydaje ze sie wybiore tez..piekne sa Twoje lowy..kosz bardzo udany.)

    OdpowiedzUsuń
  34. Świetne zdobycze, ale ta walizka to najpiękniejsza zdobycz, ocaliłaś czyjąś historię! Ten drugi krzyżyk bardzo interesujący.Pozdrawiam i miłej niedzieli życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danielo to ten sam krzyżyk tylko z drugiej strony, niesamowity jest prawda? Zawiera w całą mękę Pańską, pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  35. Złom zachwycający!! Choć nie tak jak twory Twoich rączek, pokrowiec i poduchy zachwycające, a koszyk powala!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edytko nie powala, nie powala jeszcze trochę wody upłynie zanim zacznę robić coś sensownego:)

      Usuń
  36. Znaleziska to prawdziwe cudeńka. A koszyk wprost rewelacyjny. Ja też chcę zrobić sobie taki!

    OdpowiedzUsuń
  37. Uraczyłaś mnie piękną opowieścią. :) Dziękuję. Koszyk wygląda bardzo dobrze. Nie wiem doprawdy gdzie niby są te niedociągnięcia, o których napisałaś. :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  38. Sama chętnie pojechałabym z Tobą na to złomowisko, ale mąż pewnie nie wpuściłby mnie potem do domu :) Piękne skarby upolowałaś, a koszyk jest śliczny i ja tam nic krzywego nie widzę. A już po ozdobieniu - przepięknie wygląda :)
    Ściska, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, a tak w ogóle, to na moje zakupy jeżdżę juz od dłuższego czasu saaaaama :)
      I mam spokój :))))))

      Usuń
  39. Ale skarby upolowałaś I to w takim miejscu, gdzie się nie spodziewałam.Wow....

    OdpowiedzUsuń
  40. Świetne nabytki. Takie krzyżyki/pasyjki/ mam w domu do dzisiaj. Nie wyrzuciłabym ich na złom. Mam też koszyczek z pokrywą, ale niestety nie potrafiłabym go zamienić w takie cudo.

    OdpowiedzUsuń
  41. To takie świetne rzeczy można znaleźć na złomie?! Ludzie nie wiedzą czego się pozbywają ... Koszyk w efekcie końcowym wygląda świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Przeczytałam co napisałaś i taka mnie myśl naszła że dziecko szczęścia z Ciebie Asiu :) Musisz mieć duże względy u stwórcy skoro obdarzył Cię tak łaskawie, dając wszechstronnie zdolne ręce (koszyk genialnie wyszedł - byłam pewna że tak będzie więc pogoń skromność bo masz się czym chwalić) i oczy które potrafią dostrzec piękno nawet tam, gdzie inni widzą tylko złom. Skarby wynalazłaś cudowne :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  43. Kochana Ty to masz szczęście!!!!
    Przejazdem wpadnę na to złomowisko!! może coś Ci umknęło:))))

    OdpowiedzUsuń
  44. Witaj, super rzeczy wylowilas ze zlomowiska, a koszyk , nie widze zadnych niedorobek, nie pomalowany byl jeszcze piekniejszy, lubie takie naturalne, pozdrawiam, ania

    OdpowiedzUsuń
  45. O rany, ależ ja mam zaległości w oglądaniu Twojego bloga! Przez weekend bedę nadrabiać... Trafiłam dzisiaj do tego posta... niesamowita historia z tą walizką! Ja za starociami aż tak nie szaleję, ale świetnie rozumiem Twoja pasję :)))
    Koszyczek baaardzo mi się podoba, jak dla mnie jest idealny! A fason pokrowca na pufę pozwolę sobie bezczelnie odgapić, fajne są te kontrafałdy :).

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że chcecie pozostawić ślad swoich odwiedzin w postaci komentarza, każdy z nich traktuję jak wyróżnienie bo zechcieliście poświęcić swój czas i energię by go napisać.