sobota, 29 czerwca 2013

Jak tam pierwszy dzień wakacji?

U mnie pracowicie, niestety  jak się angażuję w jedną sprawę druga leży, podobnie jest teraz, więc dzisiaj musiałam odkopać trochę swoje domostwo, jakieś pranko wreszcie zrobić i takie dyrdymały co kupę czasu zajmują a mało je widać. Same wiecie jak to jest. Widzę że na blogach też wakacje panują jakoś mało wpisów się pojawiło, więc wszystkim letnikom życzę pięknej pogody i wspaniale spędzonego czasu. Dzisiaj tylko mała ikonka.



Do miłego:)))

piątek, 28 czerwca 2013

Tym razem szyjątka czyli znowu anielsko

Nie będę  się rozpisywać bo troszkę czas mi dzisiaj przez palce wyciekł i powinnam się wziąć do jakiejś konkretnej pracy.Tym razem wyjrzą do was kolejne łepetynki ze skrzydełkami, bo muszą przecież anioły jakieś nad nami czuwać, żebyśmy nie zboczyli z właściwej drogi i żeby nas strzegły przed wszelkim złem jakie się za rogiem czai:))) Prawda?






Jeśli macie ambiwalentne odczucia przy oglądaniu skrzydlatych przyjaciół to dokładnie tak jak ja. Z grubsza rzecz biorąc im bardziej się im przyglądam tym trudniej jest mi się do nich odnieść, chyba przekombinowałam:)))

Ciekawe co nich myślicie.Chyba łysolek najbardziej mi się podoba:)
Pozdrawiam WAS serdecznie i obiecuję że nie dam o sobie zapomnieć, ale wybaczcie że nie zostawię tu czy tam komentarza, po prostu się nie wyrabiam.:(

czwartek, 27 czerwca 2013

Od czego tu zacząć, może tym razem decoupage

Chyba jestem Wam winna wyjaśnienie skąd nagle taki wysyp prac:) w ubiegłym roku zostałam zaproszona do wzięcia udziału w wernisażu (relacja z ubiegłego roku TU ) wiem że to określenie trochę na wyrost ale to było naprawdę wspaniałe przedsięwzięcie, w którym miałam przyjemność uczestniczyć. W tym roku zostałam zaproszona ponownie, więc sprężam się jak mogę by mieć co pokazać. Chciałabym też zaprosić wszystkich którzy mieszkają na Mazowszu i będą mieli trochę wolnego czasu w niedzielę 14 lipca do Rudna koło Kołbieli na kolejną imprezę.
Obecny rok jest ogłoszony rokiem Fredry, więc gospodyni tym razem zaprosiła artystów Teatru ARKA LWOWSKA którzy będą nam umilać czas przedstawiając scenki rodzajowe naszego szanownego Aleksandra,  a Warszawskie Muzeum Karykatury udostępni  tematyczną ekspozycję. Piękny pałac i park   w Rudnie otwiera się tego dnia na gości. Chętnych do poczytania i pooglądania  zapraszam na stronę fundacji BYĆ WIĘCEJ TU    

To tyle w ramach wytłumaczenia, a teraz wszelkie prace , które w związku z tym powstają:))))

To wcześniejsze zdjęcie które znalazłam bo zapomniałam zrobić przed przerobieniem.






Kufer był pomalowany bejcą po rozbieleniu przebijał różowy kolor i nawet mi się spodobał ten róż . Nie jest rażący, szkoda że zdjęcia trochę przekłamują
W rzeczywistości wygląda ciekawiej.


                                                                                                                      

Pewnie w najbliższym czasie będziecie mnie miały dosyć, bo jednak każdego dnia muszę coś przygotować, 14 zbliża się dużymi krokami, tylko czy pogoda to uwzględni w swoich planach?
Pozdrawiam Was zaglądacze mili, do kolejnego spotkania na łączach:)


Acha, kursik z poprzedniego postu w zakładce powyżej też jest już dostępny.

Mercury glass po mojemu czyli jak to jest zrobione -wersja uproszczona

W komentarzach pod poprzednim postem pytałyście o szkło, jak je robiłam, więc przedstawiam Wam wersję skróconą.
Materiały potrzebne do zrobienia Mercury glass
1. szkło do zdobienia
2. lakier chrom
3.spryskiwacz do wody
4.koronka

Koronkę moczę w wodzie żeby lepiej przylegała do szkła

górną cześć butelki spryskałam wodą i dopiero lakierowałam. po wyschnięciu lakieru pęcherzyki które powstały usuwałam papierem ręcznikowym.

Na koniec przykleiłam kameę, bo jakoś tak dobrze komponowała się z tą buteleczką.



A właściwy link do Cat - arzyny tu
wreszcie znalazłam!!!

Ot i tyle miłej zabawy Wam życzę.


Najważniejsze jeśli możecie zrobić to na dworze będzie super, jeśli w domu rozłóżcie folię i otwórzcie szeroko okno. Oczywiście rękawiczki konieczne!!!!

wtorek, 25 czerwca 2013

Zalewa nas deszcz

Wiem że wszystkim nam ulewy i grady dają  w kość, nas też nie ominęła nawałnica, te zdjęcia zdążyłam zrobić w chwili przerwy, potem znowu kolejna ulewa i teraz gdy piszę też leje.Koło 18 moje otoczenie wyglądało tak jak na zdjęciach, aż strach pomyśleć jak będzie wyglądało jutro jak nie przestanie padać.





No cóż trzeba mieć nadzieję że pogoda się opanuje i będzie można żyć dalej...

Żeby nie było że smęcę jedynie, to pokażę efekt moich eksperymentów ze szkłem:
Pomysł znalazłam dawno temu u Cat-arzyny to dla tych którzy chcą spróbować i pytają jak to zrobiłam:)


I co najważniejsze, kiedyś pokazałam wam haft, wspomniałam też że nadejdzie odpowiednia chwila żeby napisać coś więcej, więc właśnie ta chwila teraz nadeszła:) Haft dostałam w prezencie od Snow, przyleciał pocztą i czekał na należytą oprawę, troszkę to trwało ale teraz cieszy mnie ogromnie, bo ramka i pas partu wydobyły dopiero cały jego urok.


Pozdrawiam wszystkich zaglądaczy serdecznie, do miłego.

Jutko chyba jakieś fatum nad nami zawisło.

czwartek, 20 czerwca 2013

Kłaniam się nisko...

To kolejny post nie o robótkach, ale upał źle na mnie działa a jedyna myśl jaka mi towarzyszy, to jak przeżyć do wieczora i co zrobić żeby nie wychodzić aż zrobi się chłodniej. Zdecydowanie urodziłam się w niewłaściwej strefie klimatycznej, za sucho, za gorące lata, za mroźne zimy. Koniec marudzenia. Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma, a narzekaniem tego nie zmienię.
Pewnie długo jeszcze nic bym na łamach bloga nie zamieściła gdyby nie Daniela i radość jaką mi sprawiła swoją niespodzianką. Jakiś czas temu wyrażałam  swoje ochy i achy nad roślinami jakie w ogrodzie Danieli mieszkają, więc ta cudowna życzliwa kobietka zaproponowała że się nimi ze mną podzieli, zresztą ku mojej ogromnej radości, ale w życiu  nie pomyślałam że spadnie na mnie deszcz  skarbów. Roślinki posadzone podlane i czekają spokojnie do przyszłego sezonu, ale proszę podziwiajcie co jeszcze w podarunku dostałam:)



Zdjęcia doprawdy nie oddają urody tych delikatnych gustownych prac pełnych serca i cierpliwości. Zamieszkały już na swoim miejscu i cieszą oczy moje, domowników i gości. Danielo serdecznie dziękuję, za to pogłaskanie mnie po głowie.:0)

Tak jak wspomniałam nic nowego nie powstało, razem z kotami szukam cienia w ogrodzie. Pozdrawiam wszystkich, którzy wytrwale zaglądają i podczytują.

Ja chyba lubię szarości

A mnie dobrze jest w zielonym


 Prawda?







czwartek, 13 czerwca 2013

Otworzyłam oczka

Otworzyłam oczka mojej anielince ale nie wiem czy jej to na zdrowie wyszło, Napatrzyłam się u dziewczyn i też chciałam spróbować, zresztą moja osobista czarownica kazała :))) no cóż wzięłam pędzelek do ręki a to niebezpieczne narzędzie i jak wiecie uzależnia niebywale, a skoro już trzymałam owo narzędzie to poszłam dalej i wymalowałam swoim koleżankom zakładki do książek na ścinkach materiału. Całość zszyłam z kartonikiem i obszyłam koronką. Bądźcie łaskawe przy ocenianiu mojej nieudolności w posługiwaniu się pędzlem.







Z reszty masy porcelanowej udziubałam jeszcze dwa anielskie magnesiki na lodówkę które już są pod dobrą opieką, bądź inaczej mają się kim zaopiekować:)i to by było chyba na tyle


Pozdrawiam Was słonecznie fotkami z ogrodu do miłego:))))








wtorek, 11 czerwca 2013

Idąc za ciosem

Idąc za ciosem uszyłam kolejne dwie anielice:))) bo jak sąsiadka przyszła, to drugiemu którego uszyłam nawet zdjęcia nie zdążyłam zrobić, troszkę zmieniłam im buziaki, wykrzywiłam pytki (tu ukłon dla Iwony) i wydają się sympatyczniejsze, myślę żeby im chłopaczka aniołka do towarzystwa zrobić, ale póki co nie wiem jak uszyć aniołka płci męskiej żeby był sympatyczny i wzbudzał ciepłe uczucia:)))
A że u mnie generalnie anielsko to ulepiłam z masy porcelanowej aniołka na magnes do lodówki (ktorego jeszcze nie mam).







Po 5 zł, udało mi się kupić takie fajne ramki, które pewnie ulegną jakiejś transformacji.


A na koniec pokażę Wam królową nocy, która usilnie nie dawała mi pracować , tańcząc wokół lampki i prosząc,- zobacz jaka jestem piękna i jaki płaszcz się przyodziałam. Chciałam ją złapać i wypuścić za okno ale ta usilnie wracała, jakby czekając na sesje, na słowa podziwu więc ma swoje pięć minut podziwiajcie i Wy.








Pozdrawiam wszystkich w imieniu swoim i mojej kumpelki .