poniedziałek, 27 maja 2013

No to mam kłopot

Miałam aparat fotograficzny, jaki był taki była ale był. Zaczęłam odkrywać że może nie jest taki zły i oswajać się z myślą, że zdjęcia które robi też nie należą do najgorszych, a jakość zdjęć w dużej mierze zależy od wykonawcy, więc należy zgłębić jedynie wiedzę tajemną i po sprawie.No i co? No właśnie nie przeszedł testu wytrzymałości. Pojechaliśmy z M wczoraj na wycieczkę do ujścia rzeki świder w miejsce gdzie spotyka się z Wisłą, mimo że miejsce to leży niedaleko nigdy wcześniej tam nie byłam, a jak baba sobie coś umyśli to koniec, amen w pacierzu, więc M  wyprowadził rowery i ruszyliśmy w drogę. Trasa dość ekstremalna, czasem to tak blisko brzegu jechaliśmy że zastanawiałam się czy zamykać oczy czy zeskoczyć z roweru i iść pieszo. Ale wiecie jak to jest, duma nie pozwala więc się jedzie i udaje że wszystko gra. No w końcu jakiś świr wpadł na ten głupi pomysł ! prawda?:)
Po deszczu było ślisko bo podłoże wkoło gliniaste, więc mój nieterenowy rower wpadł w żleb wydrążony przez wodę i obsunął się wyrzucając mnie z siedziska na drogę.
Tu postanowiłam postawić pip.pip.pip bo inaczej musiałabym jakieś niecenzuralne teksty wpisać. Łepetyną wyrżnęłam w  ziemię, gwiazdy zamigotały wokół mimo słońca na niebie, a widząc postać M nad sobą miałam wrażenie że ogląda ducha.
-możesz się ruszać? spytał
-jeszcze nie wiem.  Odpowiedziałam
Po czym przekręciłam się na bok i wstałam.
-Nic ci nie jest?- spytał M
-nic. Wsiadłam na rower i pojechałam dalej
Tak naprawdę oprócz guza na głowie i naciągniętej szyi nic mi się nie stało, natomiast aparat nie wytrzymał i po powrocie okazało się że ma zniszczony wyświetlacz. Udało mi się jeszcze zgrać zdjęcia z wycieczki którymi Was teraz uraczę:)))














To moje pożegnanie, nie wiem kiedy teraz będę miała sposobność coś Wam pokazać. Muszę kupić aparat a od myślenia jaki już teraz boli mnie głowa. Ciekawe czy ktoś dotrwał do końca moich wywodów. Do miłego pewnie to trochę potrwa.........

55 komentarzy:

  1. Pięknie tam. Szkoda tylko, że nie obyło się bez ofiar.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, koniec końcem szkoda mi aparatu

      Usuń
  2. Piękna wycieczka, śliczne zdjęcia tylko szkoda Ciebie no i aparatu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się jakoś Jago pozbieram nic mi się nie stało, aparatu żal:(

      Usuń
  3. Joaśka, zdjęcia są przecudnej urody (szkoda tylko, że tak ciężko okupione ).
    Dobrze, że poza guzem nic Ci się nie stało, bo jak słyszę o błotku, to mnie ciary przechodzą......
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie właśnie o Tobie pomyślałam jak się po tym błocie do domu ciągnęłaś, to i tak dobrze że nie byłam sama:). Wyliżę się jakoś dzisiaj bardziej niż wczoraj czuję skutki tej wywrotki.

      Usuń
  4. Oszszsz też bym była mocno zmartwiona, u nas aparaty to podstawa działania na co dzień...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, teraz bieda, trzeba szybko coś znaleźć tylko jak się poruszać w gąszczu tych ofert?

      Usuń
    2. Nie znam się .
      Mam syna , który wybiera właściwe...:-)

      Usuń
  5. Zdjęcia niewiarygodnie piękne!
    Asiu,nie bardzo umiem Cie pocieszyć.Chyba musisz szybko jakoś zorganizować jakiś aparat,no bo jak tu bez Ciebie będzie?
    Napisałam maila rano.Zerknij na pocztę proszę.To pilne!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulu no muszę coś wymyślić i to szybko, napisałam maila.

      Usuń
    2. A tak w ogóle,to najważniejsze że Ty ocalałaś!!!

      Usuń
  6. Ale przynajmniej uwierzyłaś, że nie musi być super-hiper aparat, żeby zdjęcia były takie fajne, jak te,które teraz pokazałaś. Wierz mi, gdy ma się "dobre oko" to wystarczy (jak mawia moja córka) aparat najprostszy, jak dla szympansa. Znam pana, który ma piekielnie drogi i dobry aparat, a robi zdjęcia gorsze niż ja, gdy nie mam nastroju, humoru i czasu i odp. oświetlenia. Asiunia, to już druga kontuzja "głowowa", uważaj.
    Buziaczki, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj nie odczuwałam tej kontuzji, dzisiaj trochę gorzej się czuje ale nic strasznego się nie dzieje. Jest takie stare przysłowie złego diabli nie biorą:))) trzymajmy się tego.

      Usuń
  7. Uważaj na siebie!!!... Piękne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ładne fotki z wycieczki.
    Szkoda Twojego utłuczonego ciała no i aparatu oczywiście.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, szkoda mi trochę aparatu bo to niestety wydatek, niby planowałam jakiś czas temu zmienić aparat ale w między czasie odkryłam że to nie wina aparatu tylko brak wiedzy powoduje że zdjęcia nie są takie jak sobie je wymarzyłam. Chyba się na mnie obraził:(

      Usuń
  9. Podziwiam odwagę. Ja nie umiem pływać i nie sądzę bym się nauczyła i taka bliskość rwącej wody z lekka mnie zawsze przeraża.
    Zdjęcia piękne i widzę, że pogoda w sam raz na wycieczkę rowerową.
    serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda jeszcze do południa była piękna, idealna na taką wycieczkę. Ja potrafię pływać a i tak jak widzę nurt rzeki kręci mi się w głowie i mam stracha:)))

      Usuń
  10. No nie Kochana, to jeszcze Ci nie wystarczyło tych dotychczasowych przygód????? Co Ty kobieto jeszcze wykombinujesz?????
    Trzeba było porozmawiać ze mną tobym Ci powiedziała co może dać połączenia roweru z błotem , ewentualnie z jesiennymi mokrymi liśćmi.
    Mam to za sobą. Aparatu szkoda, ale najważniejsze ,że Ty ocalałaś.
    Moc serdeczności posyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutko tak naprawdę to nic mi się nie stało, a aparatu trochę szkoda:(

      Usuń
  11. Mam nadzieję, że guz jest już malutki i nie boli:) Szkoda aparatu, bo piękne zdjęcia (jak widać) robił:) Mam nadzieję, że na długo nie znikniesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pożyjemy zobaczymy, jakieś chmury nade mną zawisły bo i maszyna do szycia mi się dzisiaj zepsuła.buuuu

      Usuń
  12. Całe szczęście, że się nie połamałaś!!! Mogło się skończyc różnie... widzę, że z Ciebie to troche taki rowerowy rorabiaka :)))
    ostatnie tchnienie aparatu bardzo udane, zdjęcia śliczne, te widoki zapiraja dech w piersiach. Wspomnienia z wyprawy z pewnością masz różne od pięknych po bolące ale dla takich rajskich widoków warto było ryzykować
    Co do Twojej niezapowiadanej nieobecności to jestem prawie pewna, że znajdą sie u Ciebie na dysku zdjęcia, których nam jeszcze nie pokazywałaś więc może warto przejrzeć archiwum i nas porozpieszczać niepublikowanymi materiałami?
    pozdrawiam i mam wielką nadzieję, że po guzie szybko zostae tylko wspomnieie!!!
    p.s. doczytałam post do końca i nie sprawiło mi to problemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu miej litość, tak się uśmiałam z Twojego komentarza aż musiałam śiskać moją obolałą głowę. Ściskam Cię cieplutko. Buziaki

      Usuń
  13. zdjecia są pzrepiękne ... obyś szybciutko wróciła pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko kupię sobie nowy aparat:))

      Usuń
  14. Najważniejsze, że Tobie nic się nie stało...zdjęcia piękne...ta soczysta zieleń...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i teraz problem urósł, jakie będą zdjęcia robione innym aparatem?

      Usuń
  15. Ojej przykro mi, nie da sie go reanimować? Mam nadzieję, że szybko coś zorganizujesz, bo już zdążyłam bardzo bloga polbuić. A jak guz? Zszedł już? Mam nadzieję, że już nie boli :)
    Marta@Co Dziś Zjem Na Śniadanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te miłe słowa, szukam już od wczoraj nowego aparatu głowa mi pulsuje od tego szukania, bo teraz nie wiem co kupić.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  16. O matko! Dobrze, Asieńko, ze Twój "wyświetlacz" cały i zdrowy, po tych ekstremalnych wyprawach! Ściskam Cię, Dziewwczyno i lód na ten guz przykładam:)))Wielkie buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć miło Cię znowu spotkać na łączach, cała cała podobno złego diabli nie biorą:)))

      Usuń
  17. No, patrz! Nawet aparat łapie się pod zasadę że doceniamy rzeczy dopiero po ich stracie....hi,hi Ważne, że zdjęcia przetrwały, bo taaaaakich widoków to dopiero byłoby szkoda! Dla mnie najpiękniejsze wszystkie te z widokiem na wodę. Do zobaczyska jak najszybciej!

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne widoki. Dobrze, że do wody nie wpadłaś i skończyło się tylko guzem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiele brakowało żeby zaliczyć pierwszą kąpiel w tym roku, hehe

      Usuń
  19. Oj przykro mi niezmiernie, że się potłukłaś. Przyroda bywa niebezpieczna ;) ale i piękna zarazem... Mój Olek jest na bieżąco z aparatami, napisz maila czego oczekujesz, za ile, może podeślę jakieś linki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cheniutka ja w gorącej wodzie kompana, więc już prawie mam aparat, gorzej bo maszyna do szycia mi też się zepsuła:)wybieram między Nikonem coolpix p 520 i Nikonem l 820 Lustrzanka jest po za zasięgiem:)))

      Usuń
  20. Widoki przesliczne, horor maly przezylas, to fakt, ale aparat kupic musisz koniecznie, bo my lubimy sleczec na blogach i ogladac, ogladac....wazne jest szczesliwe zakonczenie tej eskapady.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aparat już w drodze, nie będzie źle, teraz mam dla odmiany kłopot z maszyną do szycia.

      Usuń
  21. no to masz kłopot...
    dobrze, że tylko taki, bo sądząc po zdjęciu ikonkowym pomyślałam, że może nadmiar deszczu, i cię zalewa...
    o ile myślisz o Bardzo Małym Ustrojstwie, a, jak widać, większego nie potrzeba, to polecam Panasonic z serii Lumix- ja, po roku używania Nikona Coolpix nie mogę odżałować Lumixa, chpociaż NC jest bardziej intuicyjny. Teraz oba nie żyją- NC zum nie zumi, a PL właśnie stłukł się... wyświetlacz. Poszły do szpitala, a ja nie wiem, jak dawać radę, chyba komórką;-]]]
    A widzisz, wyświetlacz, to się leczy.
    pozdrówka;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Megi właśnie zamówiłam już NC, trudno się mówi:(

      Usuń
    2. teraz dopiero czytam;-) nie szkodzi, też jest fajny, łatwiej mi było się go nauczyć niż PL, łatwiej wyszukiwać na szybko ustawienia. Ale PL miał manual, teraz by się to przydało, bo sama jestem w szoku, co ja wyprawiam, żeby zrobić zdjęcia bez zuma (na razie się nie wyleczył, bo nie chciałam się z nim rozstać). Wydaje mi się, że Lumix robił "prawdziwsze" zdjęcia, bliższe rzeczywistości, NC domyślnie ma szeroki kąt.

      Usuń
  22. a jeszcze- masz śliczne literki, aż mi miło, że tak kaligrafuję:-))) zupełnie inaczej, niż w realu;-DDD i zdjęcia piękne, socyste, majowe! nawet bliska i mała wycieczka to jest to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wystarczy wyjść z domu żeby ciszyć się światem, a przecież to tak niedaleko:)

      Usuń
    2. zawsze mówię, że mała przydomowa wycieczka jest jak czarna kawa: prosta i dobra, bez wydziwiania, bitej śmietany i wzorków na mleku;-)))

      Usuń
  23. Bardzo mi przykro z powodu tej nie przygody:dobrze że nic Ci się nie stało:)))piękne zdjęcia zrobiłaś:))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  24. Reniu czasem takie uderzenie w głowę otwiera zacięte szufladki

    OdpowiedzUsuń
  25. śliczne fotki:)
    najważniejsze, że Tobie nic się nie stało!
    dziękuję za odwiedziny u mnie, miło mi, że do mnie zaglądasz:)
    I co do pytania o maszynę ...ja mam maszynę Husqvarna, ale jak miałabym teraz coś kupować to wybrałabym Janome. Co do modelu ...to hmmm ... zależy ile możesz na nią przeznaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  26. Drogi Mamonku..na Twoje pytania odpowiedzialam Ci na moim blogu pod postem w komentarzach..przeczytaj, a jak masz inne pytania pisz do mnie na maila.Pozdrawiam .)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nieźle Asia nawywijała! Ale trzeba przyznać, że zdjęcia Asia robi świetne! Tylko szkoda, że aparacik uszkodziła... Moc pozdrowień :)

    OdpowiedzUsuń
  28. ależ piękne widoki! zieleń na zdjęciach taka kojąca dla oka, bardzo miło się na nie patrzy!
    dobrze, że upadek z roweru skończył się tylko lekkimi stłuczeniami i zniszczeniem aparatu... ja też kiedyś miałam wypadek, przeleciałam przez kierownicę zjeżdżając ze schodów, ucierpiał "tylko" rower (nie mój...), a spadłam tuż przed tabliczką z reklamą napraw rowerów, do której to udałam się i za darmo usterki zostały usunięte ;) tak mi się przypomniało...

    OdpowiedzUsuń
  29. PS no i nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło ;) jest nowy aparat!

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że chcecie pozostawić ślad swoich odwiedzin w postaci komentarza, każdy z nich traktuję jak wyróżnienie bo zechcieliście poświęcić swój czas i energię by go napisać.