czwartek, 30 maja 2013

Podziękowanie i test aparatu

Witam myślałam że to dłużej potrwa,  nabyłam aparat bo to jedno z narzędzi bez których nie potrafię funkcjonować. Myślałam dumałam i poszłam na łatwiznę przecież nie będę się uczyć teraz obsługiwania nowego aparatu, szkoda czasu prawda? Więc ponownie uśmiechnęłam się do Nikona Coolpixa teraz tylko odmłodziłam model. test zdjęć zrobiony, co prawda nie znam jeszcze możliwości nowego modelu ale podstawowe funkcje opanowałam.:) zwłaszcza że menu jest bardzo zbliżone. Wiem, to nie lustrzanka, ale tyle tych aparatów miałam w ręku i pomyślałam sobie że te lustrzanki strasznie ciężkie są a ja jestem wiercipięta i stale się gdzieś włóczę więc nie będę dźwigać takiego ustrojstwa, a po za tym nie będę  na stare lata pobierać nauk celem opanowania urządzenia.

Pierwsze zdjęcia poczyniłam ... no właśnie, poprosiłam Ulę  o zrobienie letniego szala w jasnoszarym kolorze i właśnie do mnie dotarł ciesząc moje serce i oczy więc pierwsze zdjęcia zrobiłam swojej mgiełce z kroplami rosy. Ulu wiem że zasługuje na lepsze zdjęcia ale ja się dopiero wprawiam.



Obiecuję że się poprawię a pozostałe zdjęcia to wprawki z miłymi obiektami do fotografowania






i przyrodniczo












Wybaczcie mi to zdjęciowe szaleństwo , wszystkim życzę miłego weekendu, do miłego.

poniedziałek, 27 maja 2013

No to mam kłopot

Miałam aparat fotograficzny, jaki był taki była ale był. Zaczęłam odkrywać że może nie jest taki zły i oswajać się z myślą, że zdjęcia które robi też nie należą do najgorszych, a jakość zdjęć w dużej mierze zależy od wykonawcy, więc należy zgłębić jedynie wiedzę tajemną i po sprawie.No i co? No właśnie nie przeszedł testu wytrzymałości. Pojechaliśmy z M wczoraj na wycieczkę do ujścia rzeki świder w miejsce gdzie spotyka się z Wisłą, mimo że miejsce to leży niedaleko nigdy wcześniej tam nie byłam, a jak baba sobie coś umyśli to koniec, amen w pacierzu, więc M  wyprowadził rowery i ruszyliśmy w drogę. Trasa dość ekstremalna, czasem to tak blisko brzegu jechaliśmy że zastanawiałam się czy zamykać oczy czy zeskoczyć z roweru i iść pieszo. Ale wiecie jak to jest, duma nie pozwala więc się jedzie i udaje że wszystko gra. No w końcu jakiś świr wpadł na ten głupi pomysł ! prawda?:)
Po deszczu było ślisko bo podłoże wkoło gliniaste, więc mój nieterenowy rower wpadł w żleb wydrążony przez wodę i obsunął się wyrzucając mnie z siedziska na drogę.
Tu postanowiłam postawić pip.pip.pip bo inaczej musiałabym jakieś niecenzuralne teksty wpisać. Łepetyną wyrżnęłam w  ziemię, gwiazdy zamigotały wokół mimo słońca na niebie, a widząc postać M nad sobą miałam wrażenie że ogląda ducha.
-możesz się ruszać? spytał
-jeszcze nie wiem.  Odpowiedziałam
Po czym przekręciłam się na bok i wstałam.
-Nic ci nie jest?- spytał M
-nic. Wsiadłam na rower i pojechałam dalej
Tak naprawdę oprócz guza na głowie i naciągniętej szyi nic mi się nie stało, natomiast aparat nie wytrzymał i po powrocie okazało się że ma zniszczony wyświetlacz. Udało mi się jeszcze zgrać zdjęcia z wycieczki którymi Was teraz uraczę:)))














To moje pożegnanie, nie wiem kiedy teraz będę miała sposobność coś Wam pokazać. Muszę kupić aparat a od myślenia jaki już teraz boli mnie głowa. Ciekawe czy ktoś dotrwał do końca moich wywodów. Do miłego pewnie to trochę potrwa.........

piątek, 24 maja 2013

Nowe życie lampy i maluchy na dzień mamy

No cóż słońce nie zawsze nas wita swoim blaskiem od rana, ma to jednak swoje dobre strony, nadrabiam zaległości i zobowiązania, trochę porządku  też trzeba zrobić a piękna pogoda z pewnością nie dała by mi siedzieć w domu, więc fajnie że jest jak jest. Rośliny też potrzebują odetchnąć po suchych upalnych dniach, a nawet najlepsze podlewanie nie zapewni im takiego oddechu jak trochę chłodu i deszczu. Dzień mamy to okazja na którą zostały zamówione maluchy, śmieszne wyszły aż pokusiłam się żeby je ponazywać.



Gapcio


Smutas

Margolcia



No cóż po za tym przerobiłam lampę, trzeba jeszcze naprawić przewód i za 30 zł wielka lampa znalazła swoje miejsce na stoliku, po tej metamorfozie podoba mi się bardziej, zresztą lepiej się komponuje z pozostałymi elementami  kącika pod schodami.





Niestety nie mogę więcej czasu spędzić z Wami, spodziewam się gości więc do miłego w przyszłym tygodniu, jak dożyję oczywiście:))))


niedziela, 19 maja 2013

Mój mały świat

Witam wszystkich, którzy postanowili do mnie  zajrzeć.Piękny majowy weekend sprzyjał wycieczkom. Nam też udało się wyjechać na krótki wypad, relacji niestety nie będzie bo sierotka nie zabrałam aparatu i nie uwieczniłam  niczego. A zapewniam że byłoby co pokazywać, no trudno musicie uwierzyć mi na słowo  że był to czas wspaniałych doznań duchowych i  estetycznych, spotkań z fajnymi ludźmi i potrzebnego wypoczynku.Jedyne zdjęcie jakie pozostało po tym uroczym wyjeździe to zdjęcie tęczy która malowała  nam drogę do domu w sobotni wieczór,  zrobiona telefonem koleżanki.



Za to wróciłam do  domu bogatsza o tekturową  walizkę stare serwetki i  koronki, pudełka  i  kordonki, mnóstwo przydasi, które z pewnością znajdą  z czasem zastosowanie i pewnie będą prezentowane przy okazji.Iza dziękuję.

 Bogatsza też o nowe inspiracje za przyczyną Margo bo udało nam się  spotkać i było to spotkanie bogate nie tylko w babskie pogaduchy.Zresztą zajrzyjcie do Małgosi żeby się przekonać jak pełną pomysłów jest osobą i chyba nie ma takiej rzeczy której nie potrafiłaby sama zrobić.
No cóż jeśli chodzi o robótki to nadal nie wiele się dzieję,  robię zapiski, zbieram pomysły, robię rysunki i tyle. Udało mi się kupić u panów lampę która czeka  na  swoje drugie życie jak wiele innych rzeczy i chyba muszę wziąć się za jakąś inną robotę bo póki co ogród  zupełnie  mnie pochłonął.

A tak wygląda mój mały świat- zdjęcia z ubiegłego tygodnia












A to właśnie wyżej wspomniany nabytek, pewnie to właśnie  lampa  będzie pierwszą  ofiarą moich poczynań :))) 


Życzę wam miłego  tygodnia i pędzę pobuszować po waszych blogach.pozdrawiam i do miłego:)))


sobota, 11 maja 2013

Maj

Taki sobie maj wymarzyłam, pełen zieleni i kwiatów, tętniących życiem ogrodów. Upaja mnie ten widok za oknem,  jest też powodem mniejszej aktywności zarówno blogowej jak i robótkowej. Mam wrażenie że nie jestem odosobniona. Ale jak się zabrać za robótki kiedy pod dachem pleszka wije gniazdo, dzięcioł  mocnymi uderzeniami obrywa korę z sosny, a wiewiórka nosi w pyszczku kłęby znalezisk do wyściełania swojego gniazda. Koty leniwie wylegują się w słońcu, a lipa zasypuje mnie deszczem łusek okrywających liście i tryska swoją zielenią do słońca niczym fontanna. Nie przestanie mnie zadziwiać ten cud natury.

Mogę Wam pokazać kolejne maluchy, które wyszły spod igły w ostatnim czasie,  powędrują niebawem do bratniej duszy, bratnia dusza już widziała więc pomyślałam że nic się nie stanie jak je pokażę na blogu przed odlotem:)
Są nieodłączną parą, popatrzcie jak korpulentny aniołek przymila się do swojej anielinki, on dobrotliwy, ona rezolutna.
Nigdy wcześniej nie pisałam Wam że moje aniołki są malutkie mają jedynie 12-13 cm




A po za tym maj, właśnie nadciąga majowa burza i oczekiwany deszcz, mam nadzieję że bez nawałnicy.
Widok za oknem jest tak piękny że zmieniłam dekorację okien na taką która mi tego widoku nie przysłoni.Znowu zakupy ze szmateksu, za parę groszy tyle uciechy:)



Muszę tylko zmienić te duże serwetki na mniejsze, bo mimo że są usztywnione to się skręcają.
Życzę wszystkim miłej spokojnej niedzieli i do miłego.



niedziela, 5 maja 2013

Rezerwat przyrody "Na torfach"

Pogoda dzisiaj bajeczna od rana, słonce witało zaglądając do okien i szepcząc - "wstawaj szkoda takiego pięknego dnia na gnicie w łóżku, to ostatni dzień długiego weekendu warto go wykorzystać", rower trzeba odkurzyć i w drogę. Reszta nie wymaga komentarza, rezerwat przyrody na torfach. chętnych do zgłębienia wiedzy na temat odsyłam na stronę Mazowieckiego Parku Krajobrazowego, link powyżej.









Do miłego:)