piątek, 23 listopada 2012

Na zwolnionych obrotach

Ostatnio czuję się jakby ktoś nagrywał mój dzień na wyciągniętej taśmie magnetowidowej, wiecie o czym mówię prawda, wstaję powolnym krokiem ruszam do łazienki i chociaż to zupełnie nie w moim stylu zawieszam się. Magnetowid wciął taśmę:) idę do kuchni zjadam śniadanie i mam wrażenie że właśnie uciekło mi pół dnia na niczym. Nim się ocknę jest wieczór, co mnie niezmiernie zdumiewa, myślę sobie -trzeba zabrać się do jakiejś pracy, ale ręce jakieś takie ciężkie, jakby ktoś mi ciężarki do nich przywiesił, podobno to tylko  zmęczenie. Przejdzie:) coś niecoś jednak udało mi się zrobić. Dotarło do mnie ostatnio że trzeba ciasto na pierniczki zaczynić, a że w zeszłym roku przechowywałam je w plastikowym pudełku to w tym przygotowałam na nie drewnianą skrzyneczkę. Skrzyneczka wewnątrz jest nie malowana i taka zostanie w końcu chować tam mam zamiar pierniki:)



No i popełniłam kolejny lampion, miałam już ich nie pokazywać bo w zasadzie różnią się jedynie wzorami
ale skoro już napisałam ten post to pokażę.



W zasadzie do napisania tego postu skłoniły mnie zupełnie inne sprawy niż moje prace i chyba powinnam w odwrotnej kolejności sprawy przedstawić, ale nadal się zawieszam:) więc wybaczcie.
Po pierwsze :
Wiem Anabell  że tego nie oczekujesz ale ja muszę się pochwalić co dostałam, czy Ci się to podoba czy nie:)))) A dostałam w prezencie urodzinowym piękny wisior od mojej blogowej kumpelki i nic więcej nie napiszę zobaczcie sami, a żeby obejrzeć jej  inne prace albo po prostu poczytać wystarczy kliknąć na imię autorki bloga.

Ale to nie koniec przyjemności jakie mnie od wczoraj spotkały
Po drugie.
Umówiłam się z Anstahe na wymiankę, bombki piżamowe za obraz z haftem wstążeczkowym. Jej!!! żebyście widziały minę moją i listonosza, który wczoraj zapytał czy ja się bawię w jakiś łańcuszek że tyle przesyłek do mnie jednego dnia przychodzi.
Koniecznie musicie zajrzeć na jej bloga, robi niesamowite rzeczy wystarczy kliknąć TU.
Oprócz ustalonego obrazka dostałam fartuszek  wyhaftowany  i bałwanka który został natychmiast przez dziecię zabrany i nawet zdjęcia nie zdążyłam mu zrobić ale można obejrzeć u Anstahe na blogu.


Żeby dopełnić całości to w poprzednim poście pokazywałam wam co dostałam od Janeczki, ale Janeczka jest niezwykle pamiętliwą osobą i serdeczną więc pamiętając o pewnej okoliczności dostałam dziś znowu kartkę i bransoletkę.

No i sami widzicie że nie mogłam pozostać obojętna na tyle dobrodziejstw jakie na mnie spłynęły, a co zabawniejsze wiecie jaką uciechę M z tego powodu ma, jak się wszystkim chwali jakie ja mam zdolne koleżanki.:)

No jakoś mi się udało dobrnąć do końca i się całkiem nie zawiesić:))))
Pozdrawiam wszystkich ciepło i spotkamy się w niedzielę na ogłoszeniu wyników rozdawajki!!!!
Miłego weekendu .