wtorek, 25 września 2012

Sandomierz- domy, ulice zaułki

Uroki miasta te nie zielone, ale też nie te uznawane za najcenniejsze, na te przyjdzie czas w kolejnym poście bo nie potrafię inaczej wyselekcjonować tego co chcę pokazać, tak jak wspomniałam to miasto przypomina tort, wiele warstw wiele smaków z których trudno wybrać.























Ulica Staromiejska którą każdego dnia rozpoczynaliśmy i kończyliśmy wędrówkę


Moje wędrowanie -Sandomierz

No cóż lepiej późno niż wcale. Pierwszy raz odwiedziłam Sandomierz, niby nie daleko ale ale zawsze droga prowadziła inaczej :) Bardzo mi się podoba to miasto, urzekło mnie zielenią i spokojem. Można by dużo pisać, ale wszystko jest przecież w przewodnikach, można je konsumować jak tort, warstwami zachwycając się każdego dnia czym innym, dla tego podzieliłam moją wędrówkę na cykle, ten będzie zielony.

Spacer  malowniczymi wąwozami, zdecydowanie polecam tym którzy muszą ukoić nadszarpnięte nerwy.














Otulał nas płaszcz zielony i wypłukane korzenie drzew, troszkę smutno nostalgicznie, a jednocześnie napełniając nadzieją i siłą.
Zieleń jest największym atutem Sandomierza, bogactwo drzew owocowych i to nie koniecznie w ogrodach przydomowych, jabłonie i orzechy włoskie porastały całą Skarpę Sandomierską, idąc aleją w parku zbieraliśmy orzechy to naprawdę niezwykłe, parki wyglądają tak naturalnie, że gdyby nie alejki którymi się poruszaliśmy, wydawać by się mogło że jesteśmy bądź w lesie bądź w sadzie.













I widok jaki mieliśmy z okna naszej kwatery, czy nie jest piękny



Warto było wstać wcześniej żeby tak powitać dzień




Na razie zmykam bo mam sporo spraw do załatwienia kolejny wpis niebawem. O innych urokach Sandomierza.
Wybaczcie że się nie rozpisuję ale co tu pisać , to trzeba zobaczyć. Pozdrawiam więc wszystkich serdecznie i do miłego.