poniedziałek, 2 lipca 2012

Burza za burzą

Już od rana termometr szalał i pokazywał 38 stopni więc już sama ta wiedza zatrzymywała mnie w domu, a jak tylko na chwilę wyszłam  uderzył mnie gorący podmuch niczym z piekarnika pozbawiając możliwości oddychania więc stało się oczywiste że niedzielę spędzę w domu. Podziwiałam przez okno sąsiadów, którzy urządzili rodzinny piknik w ogrodzie. Na szczęście napompowali dmuchany basen dla dzieci w którym po kolei wszyscy się moczyli żeby wytrwać w tym upale. Koło 18 spadł pierwszy deszcz przynosząc ulgę mnie i roślinom w ogrodzie. Pierwszy ale nie ostatni bo okazało się że to dopiero zapowiedź tego co nas czeka a do tej pory przeszły już cztery burze i pewnie kolejne jeszcze przed nami.Muszę się chyba sprężać bo zaraz trzeba będzie wyłączyć komputer i inne sprzęty , bo kolejna nawałnica się zbliża.
Wrzucę więc tylko zdjęcia pierdółek, które udało mi się poczynić i zmykam życząc wszystkim spokojnego tygodnia.

Zdjęcie naszyjnika niestety robiłam wczoraj w nocy a dzisiaj powędrował już w ręce siostry mojego M
więc nie mam możliwości zrobienia lepszych


Bransoletka



Wiem że to tylko takie byle co, ale póki co nie mam weny .