poniedziałek, 7 maja 2012

Małe szyjątka

Małe bo musiałam się dzisiaj czymś zająć, więc uszyłam co mi przyszło do głowy, według domowych potrzeb, a że od jakiegoś czasu planowałam zrobić zapachowe zawieszki do szafy moich chłopaków więc takowe poszyłam. Wypełniłam je jak zwykle wypełniaczem do poduszek i drewnianymi kulkami nasączanymi olejkami zapachowymi.M jakoś nie przepada za zapachem lawendy a w końcu to jego szafa.

Po za tym od jakiegoś już czasu (od powrotu z ubiegłorocznych wakacji) nosiłam się z zamiarem uszycia mini  poduszeczki podróżnej. Podkładanie kurki lub swetra pod głowę w czasie podróży tak mnie wkurzało że postanowiłam że taką mini poduszkę sobie sprawię.
Tak oto powstała "podkładka" pod głowę na tyle mała żeby wrzucić ją do torebki na i na tyle duża żeby głowę można było spokojnie oprzeć.


Krówka  to próba kolorowego transferu nitro, całkiem przyzwoicie nawet wyszło, tak wygląda już po wypraniu .
No to na tyle, zmykam może jeszcze coś uszyję, obiecuję że Was odwiedzę, ale może troszkę później

Pokonani ?...

W grudniu napisałam post o chorym chłopcu Mikołaju, walczącym z rakiem, czekającym na operacje w Stanach. Wtedy zwróciłam się do wszystkich, którzy mogą pomóc rodzinie w znalezieniu środków umożliwiających zabieg. Dzisiaj z przykrością donoszę że Mikołaj zmarł 2 maja, przegrał swoją nierówną walkę z chorobą. Wiem że to trudne doświadczenie dla rodziny i bliskich ale ja znalazłam  w tym wydarzeniu coś co napawa optymizmem i nadzieją. Niezwykłe zaangażowanie ludzi, przyjaciół znajomych i nie tylko, chcących pomóc temu chłopcu i jego rodzinie. Koncerty, aukcje jakie organizowano na jego rzecz, to takie pospolite ruszenie w słusznym celu. Znowu okazało się że potrafimy, że chcemy. Mikołajowi się nie udało, ale może dzięki takiemu społecznemu zaangażowaniu uda się pomóc innym dzieciakom.
Nie bądźmy obojętni...
Życzę wszystkim spokojnego tygodnia, do miłego