wtorek, 17 kwietnia 2012

Dla jednych śmieci dla drugich frajda

Czyli jak to jedni cieszą się że pozbyli się niepotrzebnych rzeczy a inni pieją z zachwytu że nie wydając prawie grosza nabyli  skarby (wg mojego męża śmieci).

 Ku utrapieniu pewnie nie jednego męża w moim mieście, znowu przyjechali  panowie ze świata, wystawiając na ulicy całe mnóstwo skarbów, stare krzesła szafki stoły znikały jak ciepłe bułeczki, tym razem jednak nie byłam przygotowana na takie łowy więc i udręka mężowska była mniejsza bo przyciągnęłam tylko kilka drobiazgów. Cóż kilka większych czeka cierpliwie w kolejce do przerobienia zajmując od piwnicy po strych miejsce. Wiosna idzie więc z większymi pracami będę mogła wyjść na zewnątrz. Tym czasem nabyłam obrazek, 2 ramki, drewnianego Kubusia Puchatka i gąskę którą zdążyłam już  obedrzeć z farby i ustawić w oknie mojej przyszłej pracowni (hi hi  przenoszę się:))
Dziękuję Wam za wsparcie i dobre słowo wszystkim po kolei, dzisiaj świat ma już dla mnie jaśniejsze kolory choć na wyjaśnienie spraw trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.
Pozdrawiam i życzę ciepła, słońca, kwiatów kwitnących wokół i uśmiechu wyłaniającego się z każdej mrocznej dziury.

Obrazek jest zniszczony, ale nie takie rzeczy się robiło





A zapomniałam, zrobiłam kolejną broszkę, nie mam na razie głowy do bardziej wymagających prac