poniedziałek, 26 marca 2012

Ptasia sesja i zaległości

Coś tam szyję z większym bądź mniejszym efektem, cieszę się tym co się uda i nie martwię zupełnie tym co nie wyjdzie. Ci co mnie już trochę znają wiedzą, że mam dystans do siebie i do tego co robię, skoro nie wyszło to należy się pośmiać, pomyśleć co można zrobić lepiej i próbować dalej. Biorąc pod uwagę moją wcześniejszą niechęć do szycia aż trudno jest mi samej uwierzyć w to co napisałam, ale naprawdę tak jest. Mój mężczyzna komentuje to tak- "wolałbym żeby mnie do kamieniołomów wysłali na ciężkie roboty, niż robić to co ty robisz, jak można dzióbać takie małe rzeczy" to już męski punkt widzenia znacie. Mnie póki co cieszy to co robię a jak się znudzę to z pewnością znajdę sobie inne zajęcie, byle by łapki nie wychodziły z wprawy. To się rozpisałam niesamowicie dzisiaj, a pisanie też nie należy do rzeczy które mi wychodzą najlepiej, więc przepraszam za te wywody.pokaże co mam pokazać i znikam.




A na koniec prezentuję upominki od Juty i Ani, wczoraj ich nie pokazałam bo już za ciemno było jak się zabrałam do napisania postu, patrzcie i podziwiajcie.
Od Juty


Od Ani

 Leoś chciał się zaprzyjaźnić z Matrioszką
ale znalazłam jej zdecydowanie lepsze miejsce przynajmniej chwilowo

Dziękuję ze dotrwaliście do końca, życzę Wszystkim odwiedzającym miłego słonecznego tygodnia, pełnego uśmiechu i radości. Jakoś wiosna mnie radośnie nastraja... hihi