środa, 1 sierpnia 2012

Tęsknie za normalnością

Mam jakiś zwariowany okres w życiu, z jednej strony  wiem że nie mam wpływu na bieg czasu i inne rzeczy z tym związane, z drugiej trudno świadomie zaakceptować że coś robi się wolniej niż kiedyś, że się już nie pobiegnie za autobusem, -nie no bez przesady pobiegnie, a że autobus teraz jakoś szybciej odjeżdża to zupełnie inna sprawa :). Bardzo lubię spacerować i jak to tylko jest możliwe to do miasta chodzę pieszo, ale ostatnio chodnik się jakoś pokrzywił a droga wydłużyła, myślicie że to możliwe?

Głowa pełna jeszcze marzeń i pomysłów tylko czasu na ich realizację coraz mniej, ech nie będę marudzić więcej. Popełniłam takie dwa naszyjniki ( hihi dużo powiedziane) z czego ten lniany powędrował już do nowej właścicielki, ten drugi to tylko sznurek dorobiony do krzemienia pasiastego. Ale skoro nie bardzo mam co zaprezentować to wrzucę zdjęcia trochę urozmaicą ten wpis :))

Dziękuję że jesteście i że ze mną rozmawiacie, podoba mi się ta korespondencja w komentarzach.
Pozdrawiam serdecznie i do miłego.




38 komentarzy:

  1. Oj, tak to właśnie jest, że czas się kurczy, a problemy wydłużają. Jak sobie pomyślę, ile rzeczy planuję wieczorem jednego dnia na następny, a potem uda się zrealizować może z jedną i to nie do końca, to nieraz płakać mi się chce, że nie można, że się nie da... Choć z drugiej strony nauczyłam się doceniać drobnostki i wszystko to, co się udało, mimo, że może mało znaczące. Przepraszam za przydługi wywód, ale jakoś tak mnie naszło. Oba naszyjniki fajne, ale ten z krzemieniem podbił moje serce. Taki letni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia no co Ty, za co przepraszasz, ja też staram się cieszyć chwilą i drobnostkami, co nie zmienia niestety rzeczy oczywistych, to że coraz szybciej żyjemy i się starzejemy, jakby nie dajemy sobie przyzwolenia na tę starość. :)

      Usuń
  2. Oj nie tylko czas się kurczy... jak dla mnie cały świat się kurczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola świat się skurczył odkąd do naszych domów zawitał internet, z jednej strony ogromne dobrodziejstwo z drugiej przekleństwo. :)
      A czas to się strasznie kurczy z wiekiem.

      Usuń
  3. Najważniejsze, że w głowie są marzenia i pomysły.:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. I jeszcze jedno- przeczytałam tytuł posta: "Tesknię za marmoladą" :-))))))
    Pomyślałam,że jakiś przepis napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj- marmoladowego przepisu nie będzie ale zaraz się biorę z duszenie jabłek na zimę bo dostałam cały worek.

      Usuń
  5. A tak jeszcze, w nawiązaniu do tytułu, pytaniem pozostaje, co to jest normalność? Bo to już chyba normalne, że co dzień nie mamy czasu, co dzień za czymś gonimy i co dzień zmagamy się z problemem, że coś chcemy zrobić, a się nie da. Nie wiem, co ja taka refleksyjna dzisiaj, wybaczcie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc Kasiu to taki stan kiedy rano wstanę i będę mogła zrealizować to co sobie zaplanowałam.:)

      Usuń
  6. Ja mam najgorzej z prostowaniem się przy wstawaniu, jakby moje gnaty krzyczały NIE. Tym bardziej po wakacyjnych porządkach (na które wreszcie miałam czas).
    Piękne te lniane naszyjniki. Jak sobie radzisz z nawlekaniem koralików. Ja taki jeden męczę już kilka tygodni i tak jestem nim zmęczona, że nie chce mi się sfinalizować.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hi hi moczę końcówki w roztopionej stearynie

      Usuń
  7. Mamonku kochany! Ja też bardzo tęsknię...Żebym mogła wstać rano,wypić spokojnie kawę, planować i realizować bez wiecznego biegu...I móc zabrać się za coś z przekonaniem, że będę robiła tak długo, aż nie skończę! A nie wylatywać co chwilę z domu z wywieszonym językiem.....
    Mam nadzieję, że jeszcze tak będzie i u Ciebie i u mnie. Przewali się co ma przewalić i już będzie normalnie.
    Ściskam Cię mocno i cieszę się, że jesteś!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapomniałam całkiem - naszyjniki są śliczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuś dzięki piękne :)Mam nadzieję że tak będzie.

      Usuń
  9. Mamonku kochany...to sa pierwsze oznaki "drugiej mlodosci" :) Takie przychodza do kazdej z nas, a ze juz psychika i fizjonomia nie takie jak kiedys, wiec i nasze odczucia sa tez inne.
    Albo moze to "Midlife Crisis" ! wiekiem by chyba pasowalo...
    Na wszystko potrzeba nam wiecej czasu, wiecej przygotowan, musimy sie lepiej zastanowic, nie wolno nam przeszkadzac - bo wtedy robimy bledy itd...
    A mnie przyplatala sie od dwoch tygodnie dyskopatia ledzwiowa i morduje sie z nia strasznie, ale efektow nie ma zadnych.
    W tej sytuacji to bym chyba tylko z zolwiem mogla konkurowac, no a jak autobus ucieknie to korzystac z taksowki albo miec dostatecznie czasu zeby czekac na nastepny.
    Witamy Cie w klubie "kobiet dojrzalych" :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Sabinko witaj, przykro że Cię ta dyskopatia morduję, znam tę paskudę bo mi się też odzywa co jakiś czas. Mam nadzieję że wyzdrowiejesz przed przyjazdem do Polski. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  10. No to trafiłaś w temat! Niedawno sobie myślałam: czemu naturalne czynności sprawiają mi tyle kłopotu? Jak to możliwe, że mogłam zapuścić tak mieszkanie, a wysprzątanie jego zajmuje mi tyle czasu i pochłania tyle sił? Zwalam na pogodę, dzieci, męża, na co się da, ale przecież kiedyś też była taka pogoda, a rodzina bałaganiła tak samo...
    Naszyjniki są piękne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie pomyślałam że tyle osób tak zareaguje, pozdrawiam serdecznie i miłego odpoczynku.

      Usuń
  11. Piękne naszyjniki - szczególnie ten pierwszy wpadł mi w oko.
    O nastoju, przemyśleniach ,wybacz kochana ale się nie rozpisuję bo kiepsko u mnie w tych sprawach ostatnio:(
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak przy każdej pełni księżyca już się zaczęłam zastanawiać czy nie lunatykuję w nocy :))

      Usuń
  12. Mamonku, teoretycznie miałam dziś "wolny dzień"- no od gości to on był wolny, ale musiałam zrobić zakupy, potem musiałam mocować się z nowymi pokrowcami samochodowymi, potem coś w gary wrzucić, w końcu padłam jak szczeniak po zabawie i nawet nie zdążyłam przelecieć chałupy odkurzaczem. Zresztą rozbolało mnie kolano, więc wszelkie takie ekscesy musiałam odstawić i poprzykładać lód. Jutro znów goście i ponoć ma być znów goręcej.
    Zadzwonię do Ciebie jutro i może wreszcie....
    Miłego, i chłodnego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo aktywnie żyjesz ostatnio, ja też ale to zupełnie inna aktywność...

      Usuń
  13. P.S.
    No widzisz, mam sklerozę - wyżaliłam się a nie napisałam,że bardzo mi się oba naszyjniki podobają.
    Buziaki, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uściski Ci przesyłam i do miłego

      Usuń
  14. To lepszy pomysł niż moje moczenie w lakierze do paznokci bo szybkiej schnie. Jednak moje helskie bursztynki miały tak ... nie powiem małe dziurki, że i tak nie chciały przejeźdź.
    Dzięki, wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiesz Kochana ja już nawet przestałam narzekać na brak czasu.Bo nawet na to zaczyna mi go brakować:)))))))Myślałam sobie.Lato, wakacje, dłużej widno,czyli dłuższy dzień.A tu co.Od czasu mojego wypadku nie mogę dogonić "czasu". Po prostu przestanę próbować go gonić:))))Trudno będzie jak ma być.Może Masz ochotę dołączyć to zapraszam:)))))Zawsze będzie następny autobus:)))))
    Naszyjniki są ekstra.Bardzo mi się podoba, zwłaszcza ten pierwszy.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Jutko, oczywiście że dołączam do grona kobiet "młodych inaczej"

      Usuń
  16. naszyjniki sąśliczne, moim faworytem jest ten z krzemieniem ale to chyba z miłości do szarego:) uwielbiam Twojąbiżuterię, głównie dlatego, że pokazujesz rzeczy różne a nie wszystkie podobne do siebie i Twoje wycieczki teżbardzo lubię:) pozdrawiam z Borów Tucholskich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Aniu, Bory Tucholskie to miejsce do którego jeszcze nie dotarłam, chociaż byłam na Kaszubach, a to już niedaleko. Może kiedyś i tam uda mi się pojechać.Dziękuję za miłe słowa i serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  17. "Głowa pełna jeszcze marzeń i pomysłów tylko czasu na ich realizację coraz mniej"..........i z tą dłużącą się drogą to w samo sedno trafiłaś...
    Kiedyś nie tak dawno potrafiłam robić kilka-kilkanaście spraw na raz. Teraz czasem na jednej skupić się nie potrafię, ale zawsze mogę zrzucić na pogodę ;) w końcu to za gorąco to za zimno a to deszcz leje.
    Naszyjniki bardzo sympatyczne, szczególnie ten drugi z kamykiem :)
    Pozdrawiam Cię serdecznie, buziaki i głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ Oksanko trzymam ją wysoko i uśmiecham się pod nosem, bo cóż można począć innego.

      Usuń
  18. dokładnie miałam pisać, jak Oxi :) pogoda jest winna nastrojom, opóźnieniom... jak tu za nią nadążyć, przystosować się do jej zmiennych nastrojów?
    pierwszy naszyjnik świetny! taki eko, podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Eh tego czasu zawsze mało, pogodu ducha i samych serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  20. Z takim zapałem, fantazją i pomysłami to powinnaś być dumna z wszystkich osiągnięć..ja wciąż się uczę, i stawiam sobie Ciebie za wzór...Zawsze czymś zaskakujesz.A naszyjniki lniane no idealne.
    Z drugiej strony ...to Ci kierowcy jacyś chyba nie teges..bo przeciez My z pewnością jesteśmywciąż piękne i młode!!!pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margerito ja też ciągle się uczę, i do doskonałości mi daleko, ale miło że tak piszesz pogłaskałaś moje ego. :)

      Usuń
  21. są takie dni..a potem jest lepiej i tak w koło..strasznie lubię oglądać Twoje pracy szczególnie te ze sznurka .Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że chcecie pozostawić ślad swoich odwiedzin w postaci komentarza, każdy z nich traktuję jak wyróżnienie bo zechcieliście poświęcić swój czas i energię by go napisać.