wtorek, 21 sierpnia 2012

Najlepsze lekarstwo na stres? --praca, przerabianie, gotowanie,malowanie itd

Moje potrzeby odreagowania znajdują ujście w różnych zajęciach, najlepiej szalonych a że za bardzo nie mogę poszaleć bo jakoś perspektywa wyjazdu po cichu się oddala więc daję upust szaleństwu domowemu. Jakiś czas temu Kasia z bloga Cat-arzyna pokazała jak wykonać mercury-glass co prawda nie wiele ta moja pierwsza próba ma wspólnego z tym co Kasia zaprezentowała ale przecież to dopiero wprawka, prawda?
Od czegoś trzeba zacząć, czegoś nie doczytałam, nie dopatrzyłam pędzioch jestem ale następnym razem się poprawię przynajmniej będę się starała.


Nalewki pozlewane, uwielbiam stare karafki, mam ich niezłą kolekcję, zupełnie inaczej się prezentuje nalewka tak podana, no cóż to takie moje skrzywienie nie jedyne zresztą. (Nie wystawiłam wszystkich bo wreszcie żadnej nie było by widać)


Swoją drogą czy nie uważacie że ta brzoskwinia wygląda zabawnie, to hit dzisiejszych zakupów na targu :)


Z resztą szaleństwa się wstrzymam bo mogłabym żałować swojego pośpiechu.
M wreszcie powiesił mi kapliczkę, którą jakiś czas temu nabyłam od Ceramicznego Kamienia, dobrze że mnie nie powiesił jak zobaczył co zmalowałam, ale o tym następnym razem.


Pozdrawiam Wszystkich serdecznie, dziękuję że zaglądacie i piszecie, do miłego.


27 komentarzy:

  1. W tym roku robię dwa rodzaje ratafii. Degustacje planuję najwcześniej w listopadzie. Urodziny mam w Andrzejki, zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Po pierwsze - zmiana szaty bloga, czy mi się śni? Ładnie, bez względu, czy zauważyłam w dobrym momencie.
    Karafka bardzo mi się podoba, nie mam pojęcia co jest nie tak!
    A listonoszowi zazdraszczam, bo malinową uwielbiam...Natomiast jeśli chodzi o brzoskwinkę (dosłownie i w przenośni:))))))))))) to śliczna jest, ciekawa jestem komu się dostanie........:P.
    Ciekawa jestem, co zmalowałaś! Na myśl przychodzą mi szarości......
    Buziaki i mało stresów Ci życzę (ja ostatnio przy nadmiarze zapadam w letarg, cho.c wolałabym być nadaktywna). Pa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Ewciu bo ja tak muszę, jak mi się zmienia nastrój to w najprostszy możliwy sposób sprawiam sobie przyjemność. Listonosz dzięki temu przynosi mi bardziej spuchnięte listy do domu i nie muszę biegać na pocztę. Taka symbioza.
      Oj zmalowałam....

      Usuń
  3. No Kochana ,ale dostała Ci się urodziwa brzoskwinka, tylko się zastanawiam czy powinna przypaść Tobie?Karafki z naleweczkami wyglądają zachęcająco.Myślę o pomalowaniu w ten sposób przedmiotu z szkła kryształowego.Nowa szata strony bardzo kobieca i świeża.Pozdrawiam, buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty, już została zarekwirowana, M z taką czułością na nią patrzył ze nie mogłam odmówić:0)

      Usuń
  4. Ciekawie ta, jak to powiedzieć glassowana? karafka wygląda a anioł niech Was chroni.))

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna karafka. Ja na stres uwielbiam wszelakie robótki i przeróbki, zapominam wtedy o całym świecie i jestem w moim prywatnym raju:)
    Pozdrawiam kochana:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja, i jakoś wyjątkowo dobrze mi się wtedy pracuje:)

      Usuń
  6. Oooo jak pięknie u Ciebie, tyle zmian (piękna tapeta:) Buteleczkę zaprezentowałaś przecudną, zupełnie zapomniałam o tym tutku Kasi, a on takie piękne efekty daje. Nalewka wygląda cudownie, a brzoskwinkę to kuszacą znalazłaś:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od dawna się przymierzałam, tylko farby w sprayu nie miałam, teraz się zasprejuje.

      Usuń
  7. Ojej ale ja z tą brzoskwinią to mam niezbyt apetyczne skojarzenie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaczynam od samej góry - wspaniały baner i śliczny wygląd całego bloga, naprawdę bardzo mi się podoba, jest taki charakterrrrrny! Bardzo fajnie, że czegoś nie doczytałaś u Cat-arzyny, bo karafka wyszła świetnie, jak dla mnie pierwsza klasa. Co do brzoskiwni to uważam, że jes zboczona:) dawno już nie widziałam tak śmiesznego okazu;)) tabliczka śliczna, nie pogardziłabym taką w moich skromnych progach. Bardzo jestem ciekawa co zmalowałaś i czy słusznie uszłaś z życiem hihihih

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękna ta butelka i karafki śliczne, też mam bzika na ich punkcie:))a brzoskwinka ...no cóż wyjątkowa:)))Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzoskwinka ha ależ okaz Ci się trafił:-)))
    fajny sposób na ozdobienie szkła - poleciałam zobaczyc kursik i jestem zachwycona - ozdabianiem z pomocą koronki.
    Aż mnie ciekawośc pali, co takiego zmalowałaś;-)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny jest ten tutek, muszę tylko zabrać się do niego spokojniej a nie jak świr co musi natychmiast zobaczyć efekt. :)

      Usuń
  11. Jak dla mnie wyszło super , zresztą za każdym razem wychodzi inaczej i to jest właśnie fajne :)
    Nalewki domowej roboty inaczej sobie nie wyobrażam jak w karafce . Oj zaprosiłabym się na degustacje do Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu co za problem, dwie godziny i jesteś, nawet na lotnisko po Ciebie wyjadę:)
      (tylko kto Cię później odwiezie?)

      Usuń
  12. Też się przymierzam do zrobienia marcury-glasa i zakupiłam co trzeba i może Twój wyrób mnie zachęci, bo wyszedł świetnie i pewnie tez podejdę do tematu jak świr, ale nie przejmuj się, bo ta metoda jest trochę świrowa a może nawet należałoby sobie przed tym chlapnąć naleweczki i byłby jeszcze ciekawszy efekt. Brzoskwinka urocza a kto ją zjadł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Grażynko, wiedziałam że mogę liczyć na ciekawy komentarz z Twojej strony, póki co M jej pilnuje, a z tą naleweczką to nie głupi pomysł, ja i na trzeźwo wymyśliłam takie wariactwo że hej. O tym niebawem.

      Usuń
  13. Piękna karafka a tych nalewek zazdroszczę, bo jakoś w tym roku nic nie zrobiłam! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danielo jeszcze jest dużo malin i w tej chwili tańsze niż jak ja robiłam możesz jeszcze zrobić :)sama się zastanawiam czy jeszcze jednego podejścia nie zrobić.

      Usuń
  14. Same śliczności pokazujesz a brzoskwinia wygląda bardzo znajomo hyhy

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że chcecie pozostawić ślad swoich odwiedzin w postaci komentarza, każdy z nich traktuję jak wyróżnienie bo zechcieliście poświęcić swój czas i energię by go napisać.