sobota, 28 lipca 2012

Lniany naszyjnik i pogodowe szaleństwa

Znowu przyszły upały, w których nie potrafię funkcjonować, wiem że są wakacje, że większość z Was się cieszy ciepełkiem, ale co ja mam począć? Po wyjściu z domu dostaje takiego bólu głowy że mnie aż mdli, oddycham jak wyłowiony karp (nie ubliżając karpiowi). Na szczęście niebo się zlitowało trochę nade mną i wycisnęło z jednej z chmur trochę deszczu. Dookoła świeciło słońce a nade mną padał deszcz. Myślę że to mój anioł stróż się ulitował, M też się ulitował i nie chciał obiadu więc jakoś przetrwałam.


Za to wieczór przynosi ukojenie, nawet udało mi się zrobić taki letni naszyjnik . W roli głównej sznurek lniany, dysk ceramiczny i szklane czeskie koraliki (do złudzenia przypominają ceramikę)


Dziękuję że zaglądacie, życzę wszystkim miłego spokojnego weekendu. Jakoś na ludziu wygląda lepiej :)

środa, 25 lipca 2012

O wszystkim i o niczym

Tak naprawdę to próbuję nadrobić zaległości w różnych pracach domowych, nie będę wymieniała jakich, każda kobietka wie o czym piszę. Wieczorami w ramach relaksu uplotłam dwie bransoletki ot takie sobie zwyczajne, chyba się wyeksploatowałam i nie mam na razie chęci na większe prace.
Nawet pisać mi się nie chce, przyszedł dołek. Wybaczcie więc ton tego posta. Muszę chyba się trochę polenić :)))







Dziękuję wszystkim za odwiedziny i za słówko pozostawione pod poprzednim postem, do miłego

poniedziałek, 23 lipca 2012

Niedzielna wyprawa za miasto

A ja naiwnie myślałam że to będzie spokojny tydzień, oczywiście nie był i to ani zdrowotnie ani pod innymi względami ale nie ma sensu marudzić. Na razie nie ma mowy o żadnych wakacjach , więc chociaż wycieczkę sobie  zorganizowaliśmy. Krótką bo krótką, jeden dzień musiał wystarczyć, na szczęście pogoda była wspaniała na tę okoliczność.Ruszyliśmy z M w drogę. Cel- Janowiec i Kazimierz nad Wisłą, byliśmy tam co prawda wielokrotnie, ale są miejsca do których chce się wracać, a Kazimierz jest właśnie takim miejscem i wcale nie trzeba wchodzić na rynek by delektować się tym urokliwym miejscem, my wręcz uciekliśmy widząc te ogromne tłumy ludzi. Ale po kolei.
Żeby nie jechać tylko do Kazimierza i z powrotem postanowiliśmy najpierw pojechać do Janowca, urocze miejsce ale żeby dojechać to trzeba się nieźle nakombinować, niby droga prosta - kierunek na Sandomierz w Zwoleniu trzeba odbić, ale gdzie?, żadnych oznaczeń, tablic informacyjnych, nic. Jakoś wreszcie się udało dojechać. Wysiadając z auta odetchnęliśmy, w koło piękne widoki i zupełny brak zwiedzających, cisza spokój słońce i  takie obrazki.




W tle widać Wisłę




Spędziliśmy jakiś czas w Janowcu karmiąc się tymi malowniczymi widokami i w drogę, do Kazimierza zabieramy się promem co jest nie byle jaką frajdą, zwłaszcza że jest co oglądać














Trochę za krótko jak dla mnie trwała ta promowa przeprawa, ale jak to mawiają jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma, ale to co zobaczyliśmy przy wjeździe do Kazimierza przeszło nasze najśmielsze oczekiwania, nigdy nie widziałam tu tylu ludzi, co tu zrobić? Uciec tam gdzie można cieszyć się miłym klimatem tego miasteczka a nie ma takiej masy turystów. Częściowo nam się udało.
Strudzeni gościliśmy się w Zielonej Tawernie gdzie podają pyszną mrożoną herbatę.



I to by było na tyle, już z samochodu pstryknęłam pożegnalne zdjęcie i zasnęłam.


 Dobrze że to M prowadził :)))
Pozdrawiam wszystkich zaglądających serdecznie, jutro może uda mi się zajrzeć do Was, do miłego.

sobota, 21 lipca 2012

Kolejne podziękowanie

Tym razem Edycie z bloga http://decoupagejabloniee.blogspot.com/  ogólnie znanej jako Jabłonie, od której dostałam wyróżnienie.Edytko oczywiście jest mi bardzo miło że mnie wyróżniłaś .Mam nadzieję że nie muszę wyróżniać kolejnych blogów bo by mi zabrakło miejsca w tym poście.Życzę wszystkim odwiedzającym  spokojnej niedzieli, dużo słońca .
Kochani a to dla Was

Największe wyróżnienie to czas jaki poświęcacie na czytanie i komentowanie, za które dziękuję.

poniedziałek, 16 lipca 2012

Dziękuję !

Dziękuję Pani Prezes  Monice Gawrylak z fundacji BYĆ WIĘCEJ, która zaprosiła mnie na tą wspaniałą imprezę pod hasłem  "dla kultury i rozwoju osobistego". Zarówno ja jak i zaproszeni prze mnie goście byliśmy pod wrażeniem tego przedsięwzięcia, ogromu pracy, atmosfery i życzliwości ze strony gospodarzy, który udostępnili swój dom i przepiękny ogród, goszcząc w nich wystawców i odwiedzających.
Nie bardzo wiedziałam czego  się spodziewać, pełna obaw i stresu wyruszyłam w niedzielny poranek do Rudna i chyba nikogo nie zdziwi że nic więcej nie napiszę na ten temat, zapraszam na fotorelację. 
Było wspaniale!!!




Bardzo dużo zdjęć :)








W czasie koncertu
























A dalej kochani relacja widziana oczami Bronki, dzięki Ci piękne za ożywienie i ubarwienie mojej relacji, wiedziałam że będziesz w tym dziele niezastąpiona

Nasza Mania głaszcząca z czułością głowę, ciekawe co sobie w tej chwili myśli ?



Grażynka jak widać też w swoim żywiole








Sztuka ma wiele imion





M został na straży a ja hasam z moimi dziewczynami



Bronciu kochana jedyne zdjęcie z Tobą ale tak to jest jak się jest autorem fotorelacji



Moje skromne stoisko 







Pani obok prezentowała piękne tkane wyroby i kwiaty robione z bibuły



Właśnie rozmawiam z Jutką, miałaś rację nie potrzebnie się martwiłam






Przepraszam Anię i Grażynkę - nie udokumentowałam Waszej obecności ale serdecznie Wam dziękuję że zechciałyście odwiedzić wystawę.

Do zobaczenia w przyszłym roku, czego życzę twórcom organizatorom i sobie