niedziela, 10 czerwca 2012

Wynurzenia na różne tematy


     No cóż mój stosunek do sportu i niechęć do oglądania horrorów mają wspólne podłoże, nigdy nie lubiłam tego gatunku a jak poszłam z moją mamą do kina na "Szczęki" który był w mojej wczesnej młodości niebywałym hitem, moja rodzicielka wychodząc z kina cała w siniakach powiedziała - "nigdy więcej z tobą do kina nie pójdę". Jak oglądałam mecz naszych siatkarzy to nawet prze minutę nie siadłam i zjadłam całe paznokcie, podskakując co chwilę i wybiegając z pokoju żeby się czegoś napić w bardziej nerwowych  momentach. Jak zimą oglądałam naszą Justynę jak zmagała się walcząc Marit to nie wiem kto bardziej był zmęczony ona czy ja. Wyobraźcie sobie przez 30 km machać rękoma żeby tej naszej Justynie pomóc. No cóż moi domownicy nie mogąc się przyzwyczaić do moich zmagań sportowych zabronili mi w nich uczestniczyć, po tym jak mój M będąc w pracy odbierał telefony co pięć minut z informacjami z boiska.
Chyba tak jest lepiej, ja się wyciszyłam i teraz tak sobie myślę że przeżywałam straszny horror na własne życzenie więc teraz nie oglądam i basta, a M informuje mnie tylko co jakiś czas o wynikach i przebiegu akcji.


    O zapach każdy mógł by opowiadać godzinami, aż tak nie będę się nad Wami znęcać ale dzisiaj w nocy obudził mnie zapach jaśminów, wcześniej budziły mnie wonie bzów i akacji i tak sobie myślę że to nasze otoczenie można by malować zapachami jak farbami. Każdy zapach ma jakąś barwę, nasuwa jakieś skojarzenie. Zieleń pachnie dla mnie skoszoną trawą, fiolet bzami w majową noc a biel kojarzy mi się właśnie z jaśminem, beż z zapachem domowego chleba a żółć dojrzałym owocem cytryny tyko czerń jakoś nie ma żadnego zapachu jest jakaś taka martwa...


     Młodszy został przez koleżankę zaproszony wczoraj  na wesele, nie wiem o której wrócił bo spałam ale jakoś wcześniej wstał, więc z troską spytałam,
- jak było? Na to młodszy
- jak na weselu.
-To znaczy?
- No co ty nigdy na weselu nie byłaś że pytasz?

W piątek moje szalone koleżanki Mania i Bronka postanowiły zrobić niespodziankę i wpaść z zaległą wizytą imieninową, pomijając że jak przyjechały to byłam usmarowana od stóp do głów bo właśnie odgruzowywaliśmy podwórko po remoncie napełniając ogromny kontener kolejnymi niepotrzebnymi rzeczami, które przez ostatnie 30 lat były odkładane do piwnicy bo może się jeszcze do czegoś przydadzą, to tak jak szybko wpadły tak i uciekły że nawet nie zdążyłam im podziękować za upominki, co niniejszym czynię. Przy okazji się pochwalę tym co dostałam
od Mani
od Bronki
Dzięki dziewczyny


Poprawiłam też zawieszkę literkową dla małej Hani, mam nadzieję że to wersja ostateczna. Żeby obejrzeć chyba trzeba powiększyć albo ja już ślepnę.


Pozdrawiam serdecznie wszystkich życząc miłego tygodnia.

Jej dawno się tak nie rozpisałam, wybaczcie.

15 komentarzy:

  1. O zapachach też mogłabym godzinami, bo mam wyjątkowo rozwinięty zmysł węchu (mój M. mówi nawet, że powinnam pracować w policji, wiadomo jako kto....:) . Świat wiosną przepięknie pachnie....
    A z synami taka rozmowa to norma, niestety.
    Gratuluje prezentów i miłego tygodnia Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego najlepszego z okazji imienin. Prezenty wspaniałe!! Widzę, że euro i sport nie dają Ci spokoju:)) Mi niestety też nie, bo jesteśmy zbyt mocno zaangażowani w to wszystko (przypadłość mieszkańców miast, gdzie rozgrywane są mecze:(), teraz wisi nad nami groźba meczu z Rosją... Trzeba to jakoś przetrwać. Ty chociaż masz zapach jaśminu, ja za oknem same brzozy, świerki i tuje, choć bardzo je lubię to zapach jaśminu uwielbiam i chętnie "poczęstowałabym" się jego wonią. Pewnie Cię zmartwię, ale zawieszka bardziej podobała się w poprzedniej wersji, chociaż nadal uważam, że jest piękna. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla mnie to możesz się zawsze rozpisywać... wszystkiego co dobre imieninowo, pozdrówka

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie,nie byłaś nigdy na weselu??? Było się zapytać, o której wrócił, a nie robić podchody.
    Zapach i kolor - no to mam podobnie, ale czerń nie kojarzy mi się z zapachem czarnych porzeczek i miękkością aksamitu.Uwielbiam czarne porzeczki takie pachnące,ciepłe od słońca prosto z krzaka.
    I ciągle nie mogę pojąć czemu nie ma perfum o zapachu liści pomidora. Bo o zapachu melona to już spotkałam. Nie gniewaj się, ale poprzednie ułożenie bardziej mi się podobało, tam aniołek był lepiej widoczny. Tu jakoś ginie owinięty wokół literki.
    Buziaczki;)
    P.S.
    Dziś odkryłam,że ten żółwik ma otwory i może robić za koralik.Bystra jestem niczym woda w studni:))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem czemu używacie zwrotu "nie gniewaj się" cenię sobie szczerość. Edytko ja mam kłopot nie ze sportem tyko z panowaniem nad emocjami.

    Anabell porzeczki czarne bardzo lubię ale przy ich jedzeniu zatykam nos :)zaś co do młodego to zdziwiło mnie że tak wcześniej wstał i pomyślałam że pewnie było kiepsko na przyjęciu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi też z całym szacunkiem podobała sie porzednia wersja zawieszki!!
    Jesl;i chodzi o jakiekolwiek emocje sportowe, nie są mi znane,bo niegdy sportownem nie byłam ani nie kibicowałam zaciekle...
    A na weselu, każym jest inaczej, choć nazywa się tak samo...ale jakoś odpowiedź Twojego syna mnie nie dziwi, mój M ma młodsze rodzeństwo i dokładnie nie raz byłamświadkiem takich dialogów, jak choćby on sam z mamą rozmawia podobnie!!
    Miłego dnia, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to chyba nie pozostaje mi nic innego jak wrócić do wersji poprzedniej :))

      Usuń
  7. Napis jest śliczny.I nawet ta wersja aktualna bardziej mi się podoba.No jakoś tak pod włos widzę ;)
    A kibicem jestem żadnym...zabawę u Alex traktuję jako mobilizację robótkową ;)
    A prezenciki dostałaś świetne!Wszystkiego naj!

    OdpowiedzUsuń
  8. Haniowy napis fenomenalny! podoba mi się przeogromnie! masz świetne pomysły! i bardzo fajne koleżanki :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja trochę inaczej mam bo uwielbiam horrory i ...mecze.Nawet mojemu małżonkowi mówię coby miał na uwadze-"że w życiu nie przypuszczałam,że mu się taka dobra żona trafi"-Hi,hi.
    Ale zadaje równie dziwne pytania np."jak tam w szkole"-i takież same (znaczy się dziwne) otrzymuję odpowiedzi:)
    A Hanulkowy napis bardzo mi się podoba i prezenty też:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie się podoba zawieszka. Uśmiałam się z odgruzowywania piwnicy bo mam to samo.

    OdpowiedzUsuń
  11. piękny napis stworzyłaś:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Asia, sory z taki niespodziewany nalot,
    ale wiesz że tak Mania jak i ja gonimy czas.....
    Takie życie, buziaki i do miłego :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie niespodziewane wizyty potrafią być zapamiętane dla obu stron na długo my ostatnio mamy mały cykl takowych a co do tych piwnic wystarczy, że odgruzowywujemy piwnicę po dziadkach, którzy zbierali przez sześćdziesiąt lat i postanowiliśmy sobie, że my tak nie zrobimy i zobaczymy co z tego wyjdzie, więc rozumiem Cię doskonale a prezenty bardzo, bardzo słodkie a napis po prostu piękny i będzie super pamiątką.

      Usuń
  13. Napis w poprzedniej wersji był bardziej czytelny.Prezenty dostałaś fantastyczne:)A taka spontaniczna wizyta na pewno sprawiła Ci ogromna radość.
    Ja obecnie nie posiadam piwnicy co i tak nie przeszkadza mi w zbieractwie:))))
    To "malowanie zapachami" uważam za cudowny pomysł:)))))
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że chcecie pozostawić ślad swoich odwiedzin w postaci komentarza, każdy z nich traktuję jak wyróżnienie bo zechcieliście poświęcić swój czas i energię by go napisać.