poniedziałek, 28 maja 2012

Takie byle co

W sobotę maiłam bardzo miły dzień, miłe spotkanie, dzień matki i byłby pewnie cudowny do samego końca gdybym sobie tak paskudnie nóg nie poobcierała. Buty były sprawdzone noszone od lat a i tak postanowiły mnie załatwić. no cóż trudno. W każdym bądź razie jestem skazana na siedzenie w domu i co?, no nic tylko tyle że popełniłam dwa takie sobie naszyjniki, i mimo że brzmi to bardzo podniośle wcale takimi nie są. Życzę wszystkim miłego tygodnia i dziękuję za wszystkie miłe słowa pozostawione pod poprzednim postem.

Niestety zdjęcia trzeba powiększać żeby je obejrzeć, już oczywiście zapomniałam jak nazywa się kamień który wykorzystałam do tego naszyjnika ale ujął mnie tym grawerunkiem, dobrze wygląda że sznurkiem, przynajmniej w moim odczuciu.



Kwiaty od dzieci, zapomniałam że oprócz tulipanów tak bardzo lubię lewkonie


Mój Leoś obrażony że go nie puściłam na dwór :)



piątek, 25 maja 2012

O truskawkowym deserze i o tym co w ogrodzie

O ile robótkowo nie wiele się u mnie dzieje o tyle w otoczeniu mnóstwo, remont oczywiście trwa nadal, widać co prawda już koniec wszelkich robót w domu ale to co się dzieje na zewnątrz przechodzi najśmielsze oczekiwania. Więc postanowiłam wytyczyć miejsce, w którym ten nieszczęsny bałagan trwa nadal i uporządkować to co się da.Zresztą dużo fajnych pomysłów do wykorzystania w ogrodzie znalazłam na blogu z życia WODY I OGRODU. Ten mój ogród to tak naprawdę kawałek lasu dużo zacienionych miejsc więc trudno mi było ten skrawek ziemi jakoś zagospodarować i tu z pomocą przyszła mi właścicielka powyższego bloga , życzliwa osoba pomogła znaleźć mi rośliny i zawsze służyła pomocą wysyłając informacje co i gdzie kupić. Inspirując do wykorzystania różnych miejsc tych słonecznych i zacienionych.W poprzedniej relacji z ogródka pokazywałam te zacienione ale ostanie dni zagospodarowałam mały kawałek ziemi który tonie w słońcu przez cały dzień.








Kocio bacznie się przyglądał temu co wyczyniam, wygrzebując kamienie które układałam i radośnie się nimi bawiąc. Ciekawe o czym tak duma?


Zapachniało już truskawkami na targu, cóż na razie jeszcze są bardzo drogie ale łakomstwo nie dało za wygraną.
Przy okazji zmodyfikowałam przepis na deser kokosowy i w parę minut przygotowałam lekki torcik kokosowo truskawkowy.
Przepis:
300 gr. wiórków kokosowych
1/2 l kefiru
2 szklanki mleka
4 łyżki żelatyny
1 szklanka cukru pudru
1 łyżka cukru wanilinowego
1 szklanka kremówki
paczka biszkoptów
2 galaretki truskawkowe i 1/2 kg truskawek

Wiórki należy zalać kefirem na ok 1/2 godz w tak zwanym międzyczasie rozpuszczamy galaretki w gorącej wodzie (ja daję połowę mniej wody niż podane jest na opakowaniu) i żelatynę w gorącym mleku,  reszta to bajka. Należy ubić śmietanę z połową cukru, resztę cukru wsypujemy do wiórków. Mleko z żelatyną należy przestudzić i wlać do wiórków mieszając mikserem na koniec dokładamy ubitą śmietanę i całą masę wylewamy do tortownicy na wcześniej ułożone biszkopty, wstawiamy do lodówki jak stężeje dekorujemy truskawkami i galaretką.
Torcik jest lekki i smaczny.

mój tak się prezentował :)



Smacznego i miłego weekendu.

wtorek, 22 maja 2012

Naszyjnik czyli coś z biżuterii

Nocne ekscesy odbywały się przy koralikach, dwa razy prute, a może i trzy,chciałam uchwycić barwy kwitnących mleczy na łąkach a może zapach melona wywołał takie a nie inne zestawienie kolorystyczne. Interpretacja dowolna. Całość zamknięta jak to często u mnie bywa w obroży ze sznurka lnianego. Pozdrawiam serdecznie odwiedzających, do miłego.
Remont trwa....


poniedziałek, 21 maja 2012

Kasetka

Zupełnie wypadłam z obiegu, remont u teściów powoduje zasypywanie podwórza gruzem i złomem , więc biegam i pilnuje żeby bałagan był tylko w jednym miejscu i z utęsknieniem wyglądam końca. Ze dwa tygodnie temu zaczęłam robić szkatułkę, na drobiazgi wykorzystując płatki metaliczne i wykrojnik z "Wycinanki". Inspirując się pracą  Agnieszki Babulewicz i wykorzystaniem przez nią wykrojnika, zmontowałam takiego cudaczka, zrobiłam jeszcze coś w ogrodzie ale nie będę robiła o 2 w nocy zdjęć więc postaram się jutro zdać relację. Wybaczcie że nie wszędzie udaje mi się zajrzeć i zostawić słówko ale bieżące sprawy pochłaniają mój czas a wieczorem lub w nocy próbuję robótkować z różnym efektem.
Dziękuję za tyle życzliwości z Waszej strony i życzę Wam miłego spokojnego tygodnia.



wtorek, 15 maja 2012

O narodzinach...

Szalony dzisiaj był dzień, dwie  maleńkie istoty przyszły na świat, dwie moje koleżanki zostały babciami w odstępie dwóch godzin. Jedną nawet możecie znać jeśli ktoś czasem odwiedza blog Lalki Mani. Druga w sąsiedztwie. Ale emocji i wzruszeń. Mania zadzwoniła o 8 żeby poinformować -rodzimy -trzymaj kciuki. No to trzymałam, wróciły wspomnienia. Przypomniałam sobie jak niedawno (29, 22 lata temu) trzymałam po raz pierwszy swoje dzieci, jak poczułam ciepło maleńkiego ciałka na swoim brzuchu, zanim je zakutano w kokon, bo takie to były czasy. Jestem dzisiaj jak taka miękka kluska, rozpływam się w emocjach.

Żeby nie było tak nudno i bezbarwnie wrzucę kilka zdjęć z ogrodu








Chciałabym w tym moim kąciku trochę posiedzieć ale wciąż brakuje mi czasu



Na koniec chciałam Wam pokazać jak mi pięknie zakwitły skrętniki



Przepraszam że tyle prywaty w tym dzisiejszym poście, ale przecież od czego są przyjaciele, musiałam dać upust emocjom, Dziękuję za odwiedziny i serdecznie wszystkich pozdrawiam

niedziela, 13 maja 2012

Aaaa kotki dwa

Tak szybciutko bo pora jak zwykle  późna, ale doszyłam przed chwilą kociowi kociankę i mam nadzieję że się będzie do niej wdzięczył. podarunek dla rodzeństwa obojga płci. :))
Pozdrawiam zaglądających, czytających a przede wszystkim komentujących i życzę miłej spokojnej niedzieli.



piątek, 11 maja 2012

Awarie, remonty i inne historie

Nastał w domu trudny czas, Mieszkamy na wspólnej posesji  z teściami, to starsi ludzie już prawie po dziewięćdziesiąt lat. Ich dom równie wiekowy, więc różne rzeczy się już mają prawo przytrafić. Ostatnio okazało się że całkiem przerdzewiały rury od wody. To straszny problem bo trzeba było całą łazienkę im rozkuć, a dziadkowie jak to dziadkowie denerwują się wszystkim, bo po co im to wszystko jak oni są starzy i dobrze było jak było, im do śmierci wystarczy. Myślę że doświadczyliście choć raz podobnej sytuacji, staram się więc jak mogę żeby im trud tego remontu jakoś zminimalizować, więc czasu na robótkowanie mam niewiele.
No cóż wiosna też nie sprzyja, bo słonko świeci, ogród zaprasza do pracy, a doba jakoś nie chce się wydłużyć. Wieczorami jestem już tak zmęczona że nie chce mi się nic robić.
Chciałam więc Was przeprosić że nie nadążam za Waszymi wpisami, nie wszędzie udaję mi się zajrzeć, ale wszystkich serdecznie pozdrawiam, prezentując to co udało mi się zrobić.

kolejne mini podusie




Kotka naklamkowego


i butelkę na nalewkę, bo tylko patrzeć jak pojawią się truskawki

Dziękuję za odwiedziny i każde skrobnięte słowo, do miłego

poniedziałek, 7 maja 2012

Małe szyjątka

Małe bo musiałam się dzisiaj czymś zająć, więc uszyłam co mi przyszło do głowy, według domowych potrzeb, a że od jakiegoś czasu planowałam zrobić zapachowe zawieszki do szafy moich chłopaków więc takowe poszyłam. Wypełniłam je jak zwykle wypełniaczem do poduszek i drewnianymi kulkami nasączanymi olejkami zapachowymi.M jakoś nie przepada za zapachem lawendy a w końcu to jego szafa.

Po za tym od jakiegoś już czasu (od powrotu z ubiegłorocznych wakacji) nosiłam się z zamiarem uszycia mini  poduszeczki podróżnej. Podkładanie kurki lub swetra pod głowę w czasie podróży tak mnie wkurzało że postanowiłam że taką mini poduszkę sobie sprawię.
Tak oto powstała "podkładka" pod głowę na tyle mała żeby wrzucić ją do torebki na i na tyle duża żeby głowę można było spokojnie oprzeć.


Krówka  to próba kolorowego transferu nitro, całkiem przyzwoicie nawet wyszło, tak wygląda już po wypraniu .
No to na tyle, zmykam może jeszcze coś uszyję, obiecuję że Was odwiedzę, ale może troszkę później

Pokonani ?...

W grudniu napisałam post o chorym chłopcu Mikołaju, walczącym z rakiem, czekającym na operacje w Stanach. Wtedy zwróciłam się do wszystkich, którzy mogą pomóc rodzinie w znalezieniu środków umożliwiających zabieg. Dzisiaj z przykrością donoszę że Mikołaj zmarł 2 maja, przegrał swoją nierówną walkę z chorobą. Wiem że to trudne doświadczenie dla rodziny i bliskich ale ja znalazłam  w tym wydarzeniu coś co napawa optymizmem i nadzieją. Niezwykłe zaangażowanie ludzi, przyjaciół znajomych i nie tylko, chcących pomóc temu chłopcu i jego rodzinie. Koncerty, aukcje jakie organizowano na jego rzecz, to takie pospolite ruszenie w słusznym celu. Znowu okazało się że potrafimy, że chcemy. Mikołajowi się nie udało, ale może dzięki takiemu społecznemu zaangażowaniu uda się pomóc innym dzieciakom.
Nie bądźmy obojętni...
Życzę wszystkim spokojnego tygodnia, do miłego

czwartek, 3 maja 2012

Moje wędrowanie

Podobno ma się zmienić pogoda, może i dobrze, upały dają mi nieźle do wiwatu. Ale przecież nie przesiedzę całego lata w piwnicy, więc wspólnie z M (zapożyczenie od Snow które wyjątkowo przypadło mi do gustu , mam nadzieję że mi wybaczy) wyruszyliśmy na wycieczkę. Założenie było takie żeby odległość nie była  zbyt duża do 30 km i ma być plenerowo. Zapadła decyzja że pojedziemy do Czerska gdzie stoją ruiny zamku książąt mazowieckich   i do Otwocka Wielkiego, (letniej rezydencji byłego prezydenta) tam jest urokliwy zespół pałacowo parkowy który zamierzaliśmy przemierzyć.
W Czersku okazało się że tłumy ruszyły na zamek więc ewakuowaliśmy się na zbocza podzamcza zachwycając się widokami.









Nie myślałam że nawet pokrzywy zyskają u mnie tyle sympatii


Jadąc od strony Góry Kalwarii postanowiliśmy pojechać do Otwocka Wielkiego wiejską mało uczęszczaną drogą między sadami których w okolicy było mnóstwo. Popatrzcie co za widoki na nas czekały.




Biegałam jak głupol między drzewami zachwycając się ich białą szatą, nawet mlecze pokochałam, chociaż  jeszcze wczoraj wycinając je z trawnika twierdziłam że należałoby je całkiem wyeliminować.
M siedząc w samochodzie patrzył podejrzanie jak biegam po czyimś sadzie robiąc tysiące zdjęć kwiatom jabłoni, ale sami powiedzcie czy to nie piękny widok.

Dalej nie będę się rozpisywać pozostałe zdjęcia są z Otwocka Wielkiego, zespół pałacowy, dla zainteresowanych bliższymi informacjami linki powyżej.













Ciekawe czy ktoś dotrwał do końca :)

No cóż robótkowo leżę totalnie, może jutro coś zrobię... a może nie. 
Pozdrawiam Wszystkich którzy tu zaglądają,  do miłego.