niedziela, 29 stycznia 2012

Przedbiegi

Dzisiaj byłam na zaległym imieninach mojej koleżanki, jakiś czas temu przy babskich pogaduchach zarejestrowałam, że chciałaby na Wielkanoc jajo strusie do postawienia jako dekorację, więc pomyślałam że miło będzie jej sprawić taki upominek. Wydmuszki strusie zostały mi jeszcze z ubiegłego roku, więc się zabrałam do pracy. Moja koleżanka jest miłośniczką wszystkiego co związane z morzem, słońce, plaża żeglowanie, więc pomyślałam że to moje strusie jajo nie będzie takie typowo wielkanocne, a tym samym nie trzeba będzie go chować po świętach bo może stanowić dekorację całoroczną. Nie miałam niestety podstawek do jaja, więc z braku materiałów rolę podstawi spełnił przemalowany świecznik. Tak oto powstało to jajo. Zdjęcia robiłam na biegu więc jak zwykle pozostawiają wiele do życzenia, ale trudno.




Dziękuje bardzo za wszystkie komentarze pod poprzednim postem, miło jest dzielić się z Wami radością, obym nie musiała troskami. Wiem że one też są treścią życia ale tyle ich było ostatnio, że upajam się obecnym stanem póki mogę. Pozdrawiam i życzę miłej spokojnej niedzieli i owocnego tygodnia.




czwartek, 26 stycznia 2012

Gdy listonosz do drzwi zapuka

Ależ miałam dzisiaj ucztę jak listonosz zapukał do drzwi i odbierałam przesyłkę na którą czekałam z niecierpliwością. A wszystko zaczęło się od komentarza pod postem Oxi. Oglądając zrobioną prze nią bransoletkę napisałam  "Bardzo ładna delikatna, pasowała by do moich kolczyków.Co było dalej możecie się domyślić skoro dzisiaj odebrałam paczuszkę. Oksanko bransoletka jest jeszcze ładniejsza niż na zdjęciu i jest moja!!! Zresztą zaraz będziecie mogły ocenić same. Ale to nie koniec przyjemności bo oprócz tego skarbu, na który czekałam dostałam pokaźny zestaw serwetek z niespotykanymi motywami. Zapraszam Was do obejrzenia pozostałych wytworów Oxi i na candy które organizuje.

Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję




poniedziałek, 23 stycznia 2012

Retro taca

No taka już jestem, trochę wyciągnięta z lamusa. Patrzę na Wasze czyste klarowne prace i bardzo mi się podobają, podziwiam je ale są nie po mojemu. U mnie musi być wszystko zdziadane, przetarte, jak ubrudzone. Jakby dopiero było wyciągnięte ze strychu. Tak też powstała ta taca.  


Zdjęcia nie są moją mocną stroną, ale o tym już wiecie, więc nie będę się po raz kolejny tłumaczyć. Dziękuję jeszcze raz za każde miłe słowo, jakie zamieściłyście pod poprzednimi postami, witam nowych odwiedzających i życzę dobrego tygodnia.

Takie sobie robótki

Nic specjalnego takie sobie wypełnienie czasu. Rozpisywać się też nie ma nad czym, zwłaszcza że zdjęcia nie pokazują właściwych kolorów. Te koraliki ceramiczne mają w oryginale błękitno szaro perłową barwę, co do bransoletki to utknęłam, nie wiem jak zakończyć. Zresztą to taka tylko wprawka, pokazywałam dziewczynom jak się zabrać do takiego wyplatania i się trochę rozpędziłam. Iście karnawałowa?



czwartek, 19 stycznia 2012

Przepis na zakwas żytni do pieczenia chleba i księgi ciąg dalszy

Ten post raczej dla cierpliwych i dla tych co prosili o więcej informacji o mojej rodzinnej książce kucharskiej. Obiecałam jednej z naszych koleżanek że prześlę przepis na zakwas żytni do chleba, ale pomyślałam że może jeszcze któraś z Was się pokusi i spróbuje sama piec chleb na zakwasie więc podzielę się tą wiedzą z ogromną przyjemnością. Mój zakwas ma już trzy lata, karmię go kiedy mam chęć upiec chleb, lub wstawiam do lodówki na czas spoczynku. Nie jest kłopotliwy.



Sprawdzony.
Pozostała cześć to zdjęcia z mojej książki, które nie potrzebują komentarza. Do poczytania i oglądania.




























Obiecuję że więcej nie będę Was zanudzać, przynajmniej książką kucharską. Dziękuję za odwiedziny i komentarze, są poniekąd ścieżką po której podążam. Do miłego

środa, 18 stycznia 2012

Podróż sentymentalna

Witajcie chciałam Was zaprosić na małą wycieczkę do kuchni prababci, krótka to będzie podróż bo przypuszczam że bloger by się zbuntował i zamknął mi konto gdybym miała pokazać wszystko co mnie frapuje w tej księdze. Kuchnia prababci - to zwrot raczej symboliczny jako że książka została przygarnięta przez moją babcię w wojennej pożodze, przekazana po kądzieli mojej mamie, a potem mnie. Kiedyś przekaże tę książkę mojej córce, może już  niedługo. Wiec może to takie pożegnanie, taka podróż sentymentalna. Swoją drogą to przez te kilkadziesiąt lat socjalizmu zabito też naszą kulturę kulinarną, coś dla czego warto było przyjechać do Polski. Nie będę się więcej rozpisywać wrzucę kilka zdjęć symbolicznie, język którym jest pisana, opis dań, sposób ich przygotowania, logika postępowania w kuchni i jej otoczeniu jest tak różny od tego naszego dzisiejszego, że aż piękny.







Czy nazwy tych potraw coś Wam mówią?


A czy potraficie nazwać te najczęściej jadane ryby?



Tyle o moim skarbie rodzinnym, powinnam oddać książkę do introligatora, ale szczerze powiem że się boję.
Kiedyś przy innej okazji napiszę o znaleziskach strychowych. Teściowie kupili dom w 1969 woku od tamtej pory do czasu naszego zamieszkania strych nie był przeszukiwany, aż któregoś dnia weszłam na górę żeby wynieść za małe ubrania po mojej córce. Ale to zupełnie inna historia.



Może Was dzisiaj nie zanudziłam zupełnie, ale wena gdzieś śpi pod śnieżną poduchą :) Dziękuję za każde słowo zamieszczone pod moimi wypocinami i do miłego:)


poniedziałek, 16 stycznia 2012

Chyba przekombinowałam

Pudełko na pędzle miało mieć charakter starego wyciągniętego z lamusa, więc najpierw je wyklejałam potem postarzałam na koniec przecierałam. Efekt no cóż może nie do końca mnie zadowala, ale to kolejne doświadczenie. Etykietka wycięta jest z cienkiej tektury, pomalowana farbą podkładową. Na pomalowaną tekturę nakleiłam wydrukowaną na drukarce laserowej etykietkę. Całość cieniowałam farbą olejną a po wyschnięciu przetarłam papierem ściernym, podobnie całą tubę.To takie eksperymenty których efektem chciałam się podzielić może któraś z dziewczyn też zechce spróbować. Myślę że przy kolejnym podejściu nie popełnię tych samych błędów. Nie będę wymieniać jakich są widoczne. Niektóre elementy pogrubiłam bezbarwną konturówką chcąc stworzyć wrażenie wypukłości.





Dziękuję Wam za Waszą obecność, publikując kolejnego posta nie mam poczucia że rozmawiam z ekranem :)))).

niedziela, 15 stycznia 2012

Życie jest piękne

Życie jest piękne jak spotyka się fajnych, ciepłych, życzliwych ludzi. Mogę się poszczycić tym że w moim życiu  trafiam na  na fantastycznych ludzi. Tak też się stało po raz kolejny. W tym naszym niby wirtualnym świecie spotkanie człowieka nie tylko poprzez martwy ekran monitora wzbudza niesamowite emocje. Wczoraj spotkałam się z Anią z "Radziejowego zacisza" i Jutą z "kącika sznurka i szydełka" I powiem wam, że nic nie jest w stanie takich spotkań zastąpić. Tyle dobrej energii, która skupiła się w jednym miejscu naładowała każdej z nas akumulatory. Cieszyłyśmy się sobą jak małe dzieci, niemal nie dawałyśmy sobie dojść do słowa, tyle miałyśmy sobie do powiedzenia. To naprawdę było wspaniałe spotkanie nasze pierwsze, ale obiecałyśmy sobie że będą kolejne. Każda z nas chciała jakiś drobiazg przygotować dla swoich koleżanek pochwalę się wiec Wam co ja dostałam od Juty i Ani.



Bardzo chciałam Wam dziewczyny podziękować jeszcze raz za to wspaniałe spotkanie, teraz to będzie z pewnością wspaniały tydzień.

czwartek, 12 stycznia 2012

Dawno mnie tu nie było

Dawno mnie tu nie było, nie wiem czy to był dobry pomysł z podzieleniem bloga, no ale trudno stało się i już. Chciałam Wam dzisiaj pokazać nowy naszyjnik jaki udziergałam. Wykonany ze sznurka i koralików oraz bardzo ładnego kolorystycznie agatu. Zależało mi przede wszystkim na pokazaniu uroku kamienia, więc nakombinowałam się nieźle żeby nie podszywać go filcem. Z obu stron jest wykończony identycznie w siatce z nici i koralików. Nie stosowałam tym razem żyłki, bo ma skłonności do rozciągania i z czasem kamień mógłby się wysunąć. Zresztą nici nieźle współgrają ze sznurkiem. Ocenę pozostawiam oglądającym.
Do miłego.
 A zapomniałam, witam nowych obserwatorów szczerze mnie zaskoczyliście, wszak ten blog jest mało kiedy odwiedzany nawet przeze mnie. Dziękuję też za te wszystkie komentarze, które zamieściliście pod poprzednimi postami i postaram się bardziej dbać o częstotliwość wpisów. To taka moja noworoczna deklaracja, a jak wyjdzie to się okaże.





poniedziałek, 9 stycznia 2012

Kocikowo

Witajcie mam wrażenie że zapał wśród blogerek opadł bo niewiele się pojawia nowych postów, albo podobnie jak ja robicie duże projekty, wymagające czasu. To że nie pokazuję niczego na blogu nie oznacza że nic nie robię. Problem jest taki że wiele rzeczy jest w trakcie pracy i nie nadaje się do pokazania i przypuszczam że jeszcze długo nie będzie, więc pokarze Wam jedynie kociaka. Jako pretekst do napisania tego posta.






Chciałam Wam bardzo podziękować, za tyle wspaniałych ciepłych komentarzy, pod poprzednim postem. Przyznałam się babci że zamieściłam jej zdjęcie na blogu i że tyle osób życzy jej wszystkiego najlepszego.
Pomijając mnóstwo pytań dotyczących co to takiego blog, była zdumiona, że obcy ludzie wykazują tyle serdeczności. Na co dumnie odpowiedziałam -babciu jacy obcy, to moje koleżanki.
Tak więc dzisiaj ja chcę Wam życzyć udanego tygodnia, pełnego ciepłych ludzi wkoło i uśmiechu od ucha do ucha. Do miłego.