czwartek, 22 grudnia 2011

No cóż za chwilę Święta

Co roku sobie obiecuję że przygotowania do świąt ograniczę do niezbędnego minimum. No bo po co to całe szaleństwo, dla dwóch dni wolnych od pracy? Przecież można w dzisiejszych czasach iść do sklepu i większość produktów kupić i postawić na stole, też będzie dobrze. Naprawdę rozumiem wszystkie te kobiety które tę drogę wybierają. Z drugiej zaś strony im bliżej świąt odzywa się we mnie głos kobiet w mojej rodzinie, mamy, babci, które z wielkim namaszczeniem traktowały przygotowania świąteczne.Dla których ciasto w piecu i wykrochmalona biała pościel na łóżku, biały nienaganny obrus na stole były przygotowaniem do przyjęcia Dziecięcia, które ma się narodzić. Nie krochmalę pościeli, chociaż z ckliwością o tym piszę, ale w mojej kuchni zapanował świąteczny zgiełk. Piekę, gotuję, może dla tego że na co dzień tego nie robię, a może dla tego że sumienie nie pozwala mi inaczej.

To z pewnością ostatni wpis przed świętami, mam więc przyjemność złożyć Wszystkim zaglądającym tu Gościom zdrowych, spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia



Dziękuje serdecznie za komentarze które zamieściłyście pod poprzednim postem, jakoś mi się cieplej na sercu zrobiło.