czwartek, 8 grudnia 2011

O konikach bujanych i szyciowych zmaganiach

Odwiedziłam w zeszłym tygodniu moją MAK-ową koleżankę Manię. Mania szyjąca różne różności pochwaliła się swoimi reniferami, wyraziłam  zachwyt nad jej cudnościami i zamian dostałam formę i tak oto powstał mój pierwszy szyciowy reniferek. Pewnie dodałabym mu koronkę albo tasiemkę albo oczka z guziczków, ale moja pierworodna nie toleruje takich fanaberii a obiecałam że te renifereki (jest na razie jeden a mają być trzy w różnych wielkościach) trafią do niej. Za to poszalałam sobie przy szyciu serduszek. Tak oto mogę się pochwalić takim purpurowym pluszowym zestawem. W zestawie jest też choinka zielona, którą co bardziej wnikliwi pewnie zauważą na firance ,ale nie nadaję się do pokazania z bliska.






Czy zauważyłyście za oknem śnieg :) wytrzymał całe 15 minut, potem zamienił się w błoto, ale nikt nie powie że go nie było.
W zeszłorocznych zapasach znalazłam drewniane koniki na biegunach, które nie doczekały się ozdobienia więc je pomalowałam i świeżutkie spieszę pokazać.


Dziękuję wszystkim za odwiedziny i komentarze pod poprzednim postem i do miłego :)))))