środa, 30 listopada 2011

Dzisiaj ospale

Brak światła i jego nadmiar, co za ironia. W takie dni jak dzisiejszy, drzemie we mnie leń. Paskudny łazi za mną krok w krok i do czego się zabiorę już jest przy mnie, siada obok i odwraca uwagę od wszystkiego czym chce się zająć. Szepcze do ucha, "wcale nie musisz tego robić" albo "przecież świat się nie zawali jak zrobisz to później" albo "może najpierw wypij kawę". A jak już wypiję drugą kawę to do mnie mówi "e to nie kawa, może czekoladkę na poprawę humoru" zjedzona czekoladka tylko wpędza mnie w poczucie winy zamiast poprawić nastrój i wcale nie pałam w związku z tym potrzebą zrobienia czegokolwiek. Aaa zapomniałam, książka to na pewno przyjdzie mi z ochotą. Nie przyszło, więc piszę ten post traktując go jak terapię. W nocy nie mogłam spać bo księżyc świecił i było za widno, zasłoniłam okno a i tak czułam jego światło. więc mantykowałam do 3 nad ranem. O 6:15 budzi mnie z reguły radio, dzisiaj mnie nie obudziło, mąż też nie. Na szczęście nie musiałam wstać, nie miałam potrzeby. To będzie długi bezproduktywny dzień....


Wczoraj zrobiłam jedną bombkę, dzisiaj nie zrobię żadnej, może to dobrze , lepiej niż zrobić coś głupiego.
Dzięki  Wam za obecność i przepraszam za te smuty



.