piątek, 28 października 2011

Tata

Widziałam dzisiaj tatę, jak przemykał w szarej mgle,  jeszcze przy świetle księżyca, milczał, zwykle mało mówił, wyciągnął do mnie rękę i zabrał mnie na spacer, choć za życia rzadko to robił. Poszliśmy do lasu na grzyby, pamiętam, że zawsze się denerwował kiedy wyrywałam grzyba razem z grzybnią, kazał mi wykręcać pieńki a grzybnie przysypywać. Dzisiaj już pamiętałam o tym, nie musiał mi niczego przypominać. Z koszykiem pełnym grzybów i pachnącego bagna (roślina o silnej woni stosowana niegdyś jako środek przeciw molom) wsiedliśmy na stary, terkoczący motor i jechaliśmy po lesie uchylając się przed nisko opuszczonymi gałęziami. Czułam zapach wilgotnych liści i mchu. Jesienna mgła ustępowała, a wrzosowe łąki wypełniały się słońcem. Tata zatrzymał motor, uśmiechnął się wiedział że kocham wrzosy. Urwałam kilka gałązek, zawsze zrywając kwiaty miałam poczucie, że pozbawiam je życia, że naglę rozsypią mi się w rękach za karę. Z norki wybiegła jaszczurka chcąc skorzystać z resztek promieni słonecznych, wzdrygnęłam się, ...obejrzałam  ale zamiast motoru i taty stał uschnięty konar obciętego drzewa... Tato gdzie jesteś?...

Tata zmarł w październiku 1992 roku