piątek, 8 lipca 2011

Zaklinacz deszczu

Dała mi mocno w kość pogoda, nieustający deszcz sączący się po suficie mojej łazienki przyprawiał mnie o mdłości, miałam wrażenie że słyszę kapiące krople w każdym kącie mojego domu, a to tylko mała strużka, która znalazła sobie gdzieś ujście. Zrobiłam sobie wtedy zaklinacza deszczu, zieloną przesiąkniętą słońcem łąkę. Pamiętam że zimą dzieci bawiły się kulą, która po poruszeniu wypełniała się śniegiem, moja będzie wystawiana ilekroć na dworze będzie słota.





Pozdrawiam wszystkich słonecznie, bo słonko wreszcie wyjrzało i znowu chce się żyć, życzę równie pięknego weekendu