poniedziałek, 27 czerwca 2011

Złość, radość relaks

Tak się wczoraj rozzłościłam na to moje kanciaste serce, że musiałam odreagować. Wyciągnęłam mojego cały czas jedynego małżonka, na spacer nad Świder, a może to on mnie wyciągnął. Nie ważne. Świder to nieduża rzeka płynąca przez Mazowiecki Park Krajobrazowy, na terenie którego (niemal) mieszkam, co jak zwykle jest za daleko bo nie byłam na takim spacerze z 10 lat. Jakież było moje zdumienie. Mój Świder, w którym jako dziecko się kąpałam otacza dzika puszcza, pamiętam plaże i tłumy ludzi a tu cisza i spokój i jak urokliwie. Zresztą zobaczcie sami.






Ten spacer zmęczył  mnie i wyciszył, po powrocie rozprułam to swoje kanciaste serce, dzisiaj kupiłam ocieplinę i ponownie je uszyłam wygląda nieco lepiej, ale daleko mu do doskonałości.