środa, 22 czerwca 2011

Ta dam.....

Przełamałam swoją niechęć do szycia, bardzo się cieszę, że mi się udało zrealizować mój pomysł. Z igłą co prawda byłam za pan brat, ale z maszyną do szycia już niekoniecznie.W dodatku już mam kolejne pomysły (znacie to pewnie z autopsji, głowa szaleje że się coś udało zrobić) ale spokojnie, nabywanie nowych umiejętności jest takie ekscytujące. Może wam się wydawać że to takie trywialne, uszyć poduszkę, ale uwierzcie, dla mnie to było nie lada wyzwanie. Moje wcześniejsze doświadczenia z maszyną kończyły się na spazmach i wykrzykiwaniu " jak tą maszynę wyrzucę zaraz przez okno!!!!!!!!" Minęły lata i ja i moja maszyna złagodniałyśmy (wiek robi swoje), okazało się że nasze relacje się poprawiły i oto powstała moja pierwsza samodzielnie od początku do końca zrobiona podusia. Zdjęcia robiłam natychmiast po uszyciu nawet haftek nie zdążyłam przyszyć i z tyłu jest pospinana szpilkami, ale obiecuję jak tylko mi otworzą sklep zaraz popędzę i nadrobię zaległości.
A teraz cieszcie się razem ze mną z moich pierwszych szyciowych wytworów.