środa, 5 stycznia 2011

skarby

Miałam dzisiaj trochę "szczęścia", poszłam do miasta po drobne zakupy (a konkretnie po klej do decoupagu) i jak się domyślacie nie miałam w planie żadnych innych. Nie wiem czy to tylko moja przypadłość, ale nigdy nie wracam do domu z tym po co się wybieram, a przynajmniej nie tylko z tym.
Od jakiegoś czasu w centrum miasta rozkłada swój kram "Pan ze starociami", nie macie pojęcia jakie cuda można tam znaleźć za parę groszy.
Młynek wykonany jest z ceramiki, a ta brudno szara płytka jest z drewna już się nie mogę doczekać żeby dać mu nowe życie, myślę że komplet toaletowy też przerobię jeszcze nie wiem jak, może wy macie jakieś pomysły? Pozostałe przedmioty buteleczkę wazonik i osłonkę dostałam gratis, o przepraszam jeszcze gdzieś się zapodziała szklana muchołapka.
...... mmm a ten słój na ogórki ma 50 cm wysokości i w końcu najważniejsze za tyle szczęścia zapłaciłam 50zł.
Mam nadzieję że rozumiecie moją radość?....