piątek, 3 czerwca 2011

Powroty

Pierwszy raz w Tykocinie i w Kiermusach byłam 10 lat temu. Wtedy jeszcze kiermasz staroci w Kiermusach odbywał się przy głównej drodze.W lesie na deskach grała orkiestra: raz pieśni żydowskie, innym razem białoruskie i nasze ludowe. Miasteczko leży nad Narwią, na Białostocczyźnie więc piękny region a i ludzie zawsze mili, mówiący śpiewnym językiem. Tam po raz pierwszy jadłam smażone bliny i piłam litewski samogon. Dzisiaj zbudowano na tym terenie mini ogród zoologiczny, a kiermasz staroci trochę zmienił się w bazar, nie przyjeżdżają już Litwini, nie smażą placków  można za to zjeść karkówkę lub kiełbasę z grilla, trudno  tradycji musi się stać zadość i jak co roku  planuję wypad jednodniowy do tego pięknego miejsca.






Więcej zdjęć po powrocie

6 komentarzy:

  1. No to mamy jakieś wspólne klimaty.Okolice Tykocina to jedna z odnóg moich korzeni.Spędzę w Tykocinie dwa dni. 1i2giego lipca.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wybieram się tam jutro, pogadamy w czwartek, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo urokliwie,ale ja wole opcje z samogonem i blinami.Szczesliwej podróży:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam z niecierpliwością na dalsze relacje i zdjęcia. Pogoda fantastyczna więc jestem pewna, że wypad udał się. Szkoda mi tylko tego targu staroci. Ja uwielbiam takie miejsca. Pozdrawiam cieplutko. Ania

    OdpowiedzUsuń
  5. Co ja bym dała żeby znaleźć się na takim kiermaszu staroci! Pięknie i proszę o więcej zdjęć!pozdrowienia ślę,

    OdpowiedzUsuń
  6. długa droga przed Tobą... życzę udanej podróży i bezpiecznego powrotu do domu!

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że chcecie pozostawić ślad swoich odwiedzin w postaci komentarza, każdy z nich traktuję jak wyróżnienie bo zechcieliście poświęcić swój czas i energię by go napisać.