czwartek, 30 czerwca 2011

Znowu mam problem z BLOGEREM

Od wczoraj nie mogłam się zalogować na swoim blogu, szukałam przez cztery godziny jakiejś pomocy na forach internetowych, Jakiś mądry człowiek napisał ,że może to mieć związek z przeglądarką i tak faktycznie jest. Wszystko działa jak wchodzę z Microsoft Internet Explorer, natomiast za nic na świecie nie daję rady z Mozilli od kąd weszła wesja 5, więc jak macie podobne problemy, to spróbujcie logować się z innych przeglądarek, Pozdrawiam

wtorek, 28 czerwca 2011

Obrus jako zestaw kreatywny

Obrus bawełniany, mulina igła wzór ze schematem, na którym pokazane jak pracować igłą przy każdym ściegu, to wszystko jako zestaw kreatywny zakupiłam u naszych blogujących przekupek. Jako osoba mało cierpliwa i zachłanna na  babską dłubaninę, rzuciłam się w wir pracy ciekawe co z tego wyniknie. Trochę mi się nie podoba że krzyżyki są takie duże ale skoro są już wymalowane to nie powinnam narzekać, prawda?Ale co zrobić kiedy to leży w ludzkiej naturze, zimno - źle, gorąco - źle, nie pada źle, pada -źle i tak dalej. Nie przepadam za takimi cukierkowymi kolorami, ale przecież dali mulinę więc jej nie wyrzucę. A zresztą przecież zaczynam swoją przygodę z haftem, więc dla treningu sobie ten obrus wyhaftuję informując w tak zwanym międzyczasie o przebiegu prac. Pozdrawiam, cierpliwych odwiedzających , czytających i komentujących, to co ja tutaj wypisuję.



poniedziałek, 27 czerwca 2011

Złość, radość relaks

Tak się wczoraj rozzłościłam na to moje kanciaste serce, że musiałam odreagować. Wyciągnęłam mojego cały czas jedynego małżonka, na spacer nad Świder, a może to on mnie wyciągnął. Nie ważne. Świder to nieduża rzeka płynąca przez Mazowiecki Park Krajobrazowy, na terenie którego (niemal) mieszkam, co jak zwykle jest za daleko bo nie byłam na takim spacerze z 10 lat. Jakież było moje zdumienie. Mój Świder, w którym jako dziecko się kąpałam otacza dzika puszcza, pamiętam plaże i tłumy ludzi a tu cisza i spokój i jak urokliwie. Zresztą zobaczcie sami.






Ten spacer zmęczył  mnie i wyciszył, po powrocie rozprułam to swoje kanciaste serce, dzisiaj kupiłam ocieplinę i ponownie je uszyłam wygląda nieco lepiej, ale daleko mu do doskonałości.

niedziela, 26 czerwca 2011

Moje kanciaste serce

Kiedyś dzieci śpiewały piosenkę: "kółko graniaste, czworo kanciaste", podobnie jest z moim sercem, już nawet nie liczyłam ile ma rogów, miało być śliczne, eteryczne i mało kolorowe, w zasadzie nie mam zastrzeżeń do ostatniej pozycji. W dodatku nie wiem czym Wy je wypełniacie, więc po babsku wypełniłam je tym czym miałam czyli watą. Porobiły się kanty, brzuszki i nie wiem co jeszcze.
Trudno, przyjmę krytykę i dobre rady. :))))) te ostatnie wskazane.




sobota, 25 czerwca 2011

Widoki z moich okien

Można powiedzieć że mieszkam w lesie, czytam wasze blogi, oglądam zdjęcia, z zachwytem połykając widoki i w pierwszej chwili myśląc dlaczego ja nie mam takich doznań, dlaczego u mnie za oknem widać tylko drzewa? Jak już ochłonęłam to pomyślałam sobie, przecież te drzewa są piękne, lipa aż jęczy taka ilość kwiatów i pszczół ją odwiedza, sosny po których każdego rana ścigają się wiewiórki, sroki uczą latać swoje potomstwo i to wszystko mam na wyciągnięcie ręki. Wieczorne loty nietoperzy i ciszę.



środa, 22 czerwca 2011

Ta dam.....

Przełamałam swoją niechęć do szycia, bardzo się cieszę, że mi się udało zrealizować mój pomysł. Z igłą co prawda byłam za pan brat, ale z maszyną do szycia już niekoniecznie.W dodatku już mam kolejne pomysły (znacie to pewnie z autopsji, głowa szaleje że się coś udało zrobić) ale spokojnie, nabywanie nowych umiejętności jest takie ekscytujące. Może wam się wydawać że to takie trywialne, uszyć poduszkę, ale uwierzcie, dla mnie to było nie lada wyzwanie. Moje wcześniejsze doświadczenia z maszyną kończyły się na spazmach i wykrzykiwaniu " jak tą maszynę wyrzucę zaraz przez okno!!!!!!!!" Minęły lata i ja i moja maszyna złagodniałyśmy (wiek robi swoje), okazało się że nasze relacje się poprawiły i oto powstała moja pierwsza samodzielnie od początku do końca zrobiona podusia. Zdjęcia robiłam natychmiast po uszyciu nawet haftek nie zdążyłam przyszyć i z tyłu jest pospinana szpilkami, ale obiecuję jak tylko mi otworzą sklep zaraz popędzę i nadrobię zaległości.
A teraz cieszcie się razem ze mną z moich pierwszych szyciowych wytworów.





wtorek, 21 czerwca 2011

chustecznik

Znalazłam w szafce przy okazji letnich remanentów surowy chustecznik, więc go sobie tak dla relaksu zdekupażowałam, nie jest to może ambitna praca ale, ale kojarzy się z wakacjami latem i takim sielskim klimatem, który mi się udziela. Pozdrawiam wszystkich słonecznie.


piątek, 17 czerwca 2011

Letnie remanenty

Przeglądając różne miejsca i kąty przypomniałam sobie o dwóch przedmiotach, które jakiś czas temu zrobiłam a nigdy nie zostały pokazane, tak naprawdę  nie wiem z jakiego powodu, jedną jest mój dekupażowy naszyjnik robiony techniką makramy, z wykorzystaniem lnianego sznurka i korali drewnianych, a drugą jest papierowy abażur z IKEI dekupażowany techniką serwetkową.



Pomyślałam że być może kogoś zainspirują. Dziękuję, że mnie odwiedzacie, to zobowiązuje i motywuje do dalszej pracy, pozdrawiam wszystkich zaglądających.

Bloger niestety dalej szaleje, w moich postach pokazują się linki do Bajki jakaś wariacja panuje, zjada dalej zdjęcia czy ktoś jeszcze ma takie problemy?

środa, 15 czerwca 2011

No i utknęłam na dobre

Dziewczyny pomóżcie, rzuciłam się na głęboką wodę, nie mam pojęcia ani o haftowaniu ani o szyciu, to pierwszy mój wytwór, więc potrzebne są konsultacje.Po pierwsze znalazłam w necie taki schemacik do haftu, popatrzyłam, haft w jednym kolorze, nie będę się rzucać bardziej spróbuje.
Dzierganina jest na tym etapie co widać, ale sama w sobie jest bezpłciowa, myślę co z nią dalej zrobić, obrazek ..... bez sensu wole jakieś przedmioty użytkowe więc może podusie, a jak podusie to z czym ją połączyć, co dalej z tym zrobić ratujcie!!!!!!!!!!!!


To przykłady materiałów które znalazłam w domku i które ewentualnie mogą pasować.
Piszcie, proszę!











BLOGER zjadł znowu moje zdjęcie butelki z wcześniejszego posta  więc je sobie tu zamieszczę tak gościnnie.





piątek, 10 czerwca 2011

Do cukierasków cd.

Jedna z was zapytała czy nie można by zamiast butelki w candy wygrać syfonu z poprzedniego postu, tak więc na życzenie jako dodatkowy słodziak, syfon i wcale nie zamiennie, to takie moje rozrastające się candy :)

 Życzę powodzenia.
Tylko proszę wpisujcie się pod poprzednim postem.


środa, 8 czerwca 2011

Candy, Candy

Gdzie nie otworzę bloga tam wszędzie candy, zaczęłam się zastanawiać o co w tym chodzi, jestem migrantką z Onetu w zasadzie moja działalność na Blogerze jest krótka, ale ta zabawa zaczęła mi się podobać, więc bez specjalnego powodu, no może poza waszą życzliwością, która mnie ujęła, ogłaszam u siebie CANDY, na ogólnie przyjętych zasadach. Do wygrania jest ta oto butelka, myślę że będzie fajnym dodatkiem do truskawkowych soków i nalewek.


Zapisy do 30 czerwca, nie wiem co jeszcze powinnam zamieścić w razie czego dziewczyny pomóżcie.
Dla wszystkich odwiedzających, wystarczy wpisać się w komentarzach podając nik. Ogłoszenie wyników 1 lipca zapraszam do wspólnej zabawy 

wtorek, 7 czerwca 2011

Jest mi smutno

Z przyczyn losowych mój wypad do Kiermusów został odwołany, trudno może innym razem. Jest mi smutno. Mam poczucie uciekającego czasu, świadomość nie załatwionych spraw. Czas na porządki...

piątek, 3 czerwca 2011

Powroty

Pierwszy raz w Tykocinie i w Kiermusach byłam 10 lat temu. Wtedy jeszcze kiermasz staroci w Kiermusach odbywał się przy głównej drodze.W lesie na deskach grała orkiestra: raz pieśni żydowskie, innym razem białoruskie i nasze ludowe. Miasteczko leży nad Narwią, na Białostocczyźnie więc piękny region a i ludzie zawsze mili, mówiący śpiewnym językiem. Tam po raz pierwszy jadłam smażone bliny i piłam litewski samogon. Dzisiaj zbudowano na tym terenie mini ogród zoologiczny, a kiermasz staroci trochę zmienił się w bazar, nie przyjeżdżają już Litwini, nie smażą placków  można za to zjeść karkówkę lub kiełbasę z grilla, trudno  tradycji musi się stać zadość i jak co roku  planuję wypad jednodniowy do tego pięknego miejsca.






Więcej zdjęć po powrocie

czwartek, 2 czerwca 2011

Twórcze szaleństwo

Ogród to miejsce, w którym świat wydaje się lepszy, panują tam podstawowe prawa, nikt nikogo nie oskarża nie czepia się, rządzi łańcuch pokarmowy, albo się jest na jego początku bądź na końcu. Jednocześnie to magiczny świat pełen kolorów i kształtów, świat który inspiruje, nasycona jego energią kilka ostatnich nocy spędziłam na radosnej pracy, efektami której chciałam się podzielić.