sobota, 31 grudnia 2011

Na Nowy Rok

Z przyjemnością mogę stwierdzić że to był dla mnie dobry rok. Nie było w nim wariackich wydarzeń, w zasadzie wszystko całkiem dobrze się poukładało. Mogłabym się przyczepić do zdrowia ale po co. Jest życzenie do spełnienia na kolejny rok. Nie chcę zbyt wiele dla siebie ale i dla Was moje przyjaciółki blogowe. Pragnę Wszystkim życzyć zdrowia i spokoju, takiego który pozwala planować kolejne dni, uśmiechu żebyśmy w tym naszym codziennym życiu nie zapomniały co to takiego no i kolejnych fajnych pomysłów i pięknie wykonanych prac, pięknie zrobionych zdjęć i cudnie napisanych kolejnych postów.


Jednym słowem WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO !!!!




Zdążyłam!!!!

środa, 28 grudnia 2011

Chciałam się tylko troszkę wytłumaczyć, koniec roku to dla mnie i pewnie nie tylko dla mnie czas porządkowania papierów i remanentów, więc przepraszam Was drogie przyjaciółki że do Was nie zaglądam nadrobię zaległości po Nowym Roku. Teraz po prostu nie mam kiedy. Gdybym nie zdążyła to życzę Wam szampańskiej zabawy i wszystkiego co najlepsze na ten Nowy 2012 rok.

czwartek, 22 grudnia 2011

No cóż za chwilę Święta

Co roku sobie obiecuję że przygotowania do świąt ograniczę do niezbędnego minimum. No bo po co to całe szaleństwo, dla dwóch dni wolnych od pracy? Przecież można w dzisiejszych czasach iść do sklepu i większość produktów kupić i postawić na stole, też będzie dobrze. Naprawdę rozumiem wszystkie te kobiety które tę drogę wybierają. Z drugiej zaś strony im bliżej świąt odzywa się we mnie głos kobiet w mojej rodzinie, mamy, babci, które z wielkim namaszczeniem traktowały przygotowania świąteczne.Dla których ciasto w piecu i wykrochmalona biała pościel na łóżku, biały nienaganny obrus na stole były przygotowaniem do przyjęcia Dziecięcia, które ma się narodzić. Nie krochmalę pościeli, chociaż z ckliwością o tym piszę, ale w mojej kuchni zapanował świąteczny zgiełk. Piekę, gotuję, może dla tego że na co dzień tego nie robię, a może dla tego że sumienie nie pozwala mi inaczej.

To z pewnością ostatni wpis przed świętami, mam więc przyjemność złożyć Wszystkim zaglądającym tu Gościom zdrowych, spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia



Dziękuje serdecznie za komentarze które zamieściłyście pod poprzednim postem, jakoś mi się cieplej na sercu zrobiło.

wtorek, 20 grudnia 2011

Kolory ziemi

Jak oglądam kolorowe dekoracje na Waszych blogach to z jednej strony Wam zazdroszczę a z drugiej mam świadomość, że kolory które  Was cieszą, mnie by przyprawiały o ból głowy. Nie wiem czym to się ma ale chyba każdy ma przypisane tak jak cechy  charakteru, kolory w otoczeniu których dobrze funkcjonuje. Moje są szaro bure, kolory ziemi, może dlatego że jestem mocno osadzona w realiach które mnie otaczają, nie znaczy wcale że jestem ponurakiem i smutasem, raczej nostalgicznie spokojna.
Nie tryskam energią na lewo i prawo, a czerwień powoduje u mnie przygnębienie. Dziwactwo- może, ale tak już jest. Więc skoro się już wytłumaczyłam, to pokaże kolejne obrazki, które barwami są mi bliskie i otaczają mnie jak szal. Jeszcze bez świątecznych stroików i choinki mam nadzieję że jeszcze znajdę czas na jeden wpis z zaproszeniem do mojego domu. Pozdrawiam wszystkich którzy w natłoku zajęć znajdą czas by mnie odwiedzić.










Nie macie wrażenia że wtopiłam się w otoczenie. Zbieram porzucone graty, opiekuję się niechcianymi kotami i kocham ludzi z ich przywarami.

czwartek, 15 grudnia 2011

Do przyjaciół i znajomych

Dostałam dzisiaj od koleżanki list, chcę go zamieścić na blogu, bo list był skierowany do przyjaciół i znajomych, więc chyba nie ma bardziej odpowiedniego miejsca. Wiem że wszyscy są przed świętami zagonieni i woleli by żeby  posty dotyczyły innej tematyki, ale ta rodzina też czeka na święta i na nadzieję która może przyjść z naszej strony. Proszę więc tylko przeczytajcie, nie zostawiajcie komentarzy,  jeśli możecie pomóżcie to wszystko.




http://www.mikolajsobkowski.pl/

Zwracamy się z prośbą o pomoc dla naszego 15-letniego syna Mikołaja, który od czerwca 2011 walczy z
nowotworem kości udowej (osteosarcoma). Chemioterapia nie dała zadowalających rezultatów i
konieczna była amputacja prawej nogi. Obecnie Mikołaj jest pacjentem Instytutu Matki i Dziecka w
Warszawie, gdzie przechodzi dalsze leczenie (przerzuty do płuc).
Wszyscy, którzy znają Mikołaja wiedzą, jak dzielny jest w tych niewyobrażalnie trudnych dla siebie
chwilach.
Obecnie przerzuty w płucach są nieoperacyjne. Przypadek Mikołaja jest weryfikowany do alternatywnej
terapii w USA. Koszt półrocznej (minimalny czas trwania) terapii to 150 - 180 tys. USD. Jeśli zgromadzimy
na czas potrzebne środki, Mikołaj będzie mógł pojechał na leczenie do USA.
Aby stworzyć Mikołajowi warunki do w miarę normalnego funkcjonowania po wyleczeniu, niezbędna jest
specjalistyczna proteza z aktywnym stawem kolanowym oraz długotrwała rehabilitacja. Koszt protezy to
ponad 100 tys. PLN
Powyższe koszty przekraczają nasze możliwości finansowe, dlatego jesteśmy wdzięczni za Wasze wsparcie.
Razem z Mikołajem jesteśmy przekonani, że z Waszą pomocą wspólnie pokonamy chorobę.
Dziękujemy za Wasze wsparcie psychiczne i materialne.

Monika i Jacek Sobkowscy
Wpłaty prosimy kierowad na konto:
Fundacja Dzieciom Zdążyd z Pomocą
Ul. Łomiaoska 5, 01-685 Warszawa
BPH SA O/Warszawa (SWIFT: BPHKPLPK)
w PLN: 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
w USD: 48 1060 0076 0000 3210 0019 6523
w EURO: 11 1060 0076 0000 3210 0019 6510
Koniecznie z dopiskiem: 15598 Sobkowski Mikołaj – darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Zapierniczona niedziela

Jakby to nie zabrzmiało całą niedzielę bawiłam się z piernikami, moje chłopaki co chwilę tylko podchodzili  i podkradali kolejne pierniki kwitując słowami " po co je dekorujesz skoro i tak do świąt nie doczekają". Teraz więc mam dylemat gdzie je przechować przed domowymi łasuchami, bo piec po raz kolejny ich nie będę. Pozdrawiam wszystkich gości, którzy zechcieli mnie ostatnio odwiedzić i życzę miłego tygodnia. Przypuszczam że to jedyny wpis jaki mi się udało zamieścić.








Ps. te witrażyki w piernikach to pokruszone landrynki, jakby kto nie wiedział. Do miłego :)))))

niedziela, 11 grudnia 2011

Takie moje nic nie robienie...


 Pamiętacie jak pokazywałam Wam jak zrobić zawieszkę krok po kroku, w ten sam sposób zrobiłam tą puchatą choinkę, zmieniając tylko wielkość kółek, a ostatnie kółko zamieniłam w stożek i zaszyłam. Taką choinkę można ozdobić koronkami obszyć guzikami lub koralikami moje będą bez niczego w różnych odcieniach zieleni.



Powstała jeszcze kolejna bombka, wiem że już macie ich dosyć ale skoro ją zrobiłam to pokażę i butelkę na świątecznego grzańca z miodem i goździkami. Ot i wszystko , takie moje nic nie robienie.




Dziękuję ślicznie za odwiedziny, szczególnie tym wszystkim którzy pozostawiają ślad swojej obecności. Na koniec obiekt westchnień romantyków i zakała lunatyków i wszystkich tych co przez niego nie mogą spać, czyli mnie. Przyłapałam łotra na gorącym uczynku jak mi świecił prosto w okno.


Miłej niedzieli wszystkim życzę. Do miłego :)))


czwartek, 8 grudnia 2011

O konikach bujanych i szyciowych zmaganiach

Odwiedziłam w zeszłym tygodniu moją MAK-ową koleżankę Manię. Mania szyjąca różne różności pochwaliła się swoimi reniferami, wyraziłam  zachwyt nad jej cudnościami i zamian dostałam formę i tak oto powstał mój pierwszy szyciowy reniferek. Pewnie dodałabym mu koronkę albo tasiemkę albo oczka z guziczków, ale moja pierworodna nie toleruje takich fanaberii a obiecałam że te renifereki (jest na razie jeden a mają być trzy w różnych wielkościach) trafią do niej. Za to poszalałam sobie przy szyciu serduszek. Tak oto mogę się pochwalić takim purpurowym pluszowym zestawem. W zestawie jest też choinka zielona, którą co bardziej wnikliwi pewnie zauważą na firance ,ale nie nadaję się do pokazania z bliska.






Czy zauważyłyście za oknem śnieg :) wytrzymał całe 15 minut, potem zamienił się w błoto, ale nikt nie powie że go nie było.
W zeszłorocznych zapasach znalazłam drewniane koniki na biegunach, które nie doczekały się ozdobienia więc je pomalowałam i świeżutkie spieszę pokazać.


Dziękuję wszystkim za odwiedziny i komentarze pod poprzednim postem i do miłego :)))))

sobota, 3 grudnia 2011

W odcieniach bieli

Dzisiaj lampion i bombki w odcieniach bieli ale zanim do nich dojdziemy muszę się podzielić swomi przemyśleniami na temat aury.Wszak wszyscy meteorologowie donoszą o nadzwyczaj ciepłym i suchym listopadzie, tymczasem moi teściowie brali ślub 22 listopada 64 lata temu i opowiadają że było tak ciepło że teściowa do ślubu szła na piechotę w sandałkach i cienkiej sukience bez wierzchniego okrycia, natomiast ja urodziłam się 25 listopada i moja mama opowiadała, że jak wracali ze mną ze szpitala, to taksówka nie mogła przejechać przez zaspy. Cały ten szum więc wokół anomalii pogodowych poprzez te relacje wydaję się dziwny.
To że pogoda jest zmienna i cyklicznie powtarzają się różne odstępstwa od normy jest w jakiś sposób udowodnione, nie wiadomo czym to się ma ale nie sądzę żeby 64 lata temu miało to coś wspólnego z efektem cieplarnianym.

No cóż przez tą szarugę za oknem zatęskniłam za białymi świętami (nie czytaj śnieg, odśnieżanie, ślizgawica) więc przybliżyłam sobie tę idee białych świąt po przez białe dekoracje. Biały papier ryżowy doskonale spełnił w tym projekcie swoją rolę. Pierzasta struktura świetnie oddała lekkość śniegu, trochę to przypomina jedzenie ciepłych lodów, ale co tam. Dla wszystkich zaczynających swoją zabawę z decoupage polecam taką zabawę. Papier klei się łatwo, dokładając kawałek po kawałku z minimalną zakładką, smarując klejem po zewnętrznej stronie w dodatku motyw z serwetki jest łatwiej przykleić i tym sposobem otrzymujemy taki oto efekt.











To lampion szklany wyklejony papierem ryżowym i wykończony konturówką niestety jakość konturówki mnie zawiodła,  popękała, no ale trudno.




Duża 12 cm bombka z tak zwanym rybim okiem, wyklejana najpierw motywem serwetkowym (przykładam serwetkę prawą stroną do szkła, po zewnętrznej stronie) a potem oklejam papierem ryżowym, na koniec obrysowuję owal i wycinam nożykiem introligatorskim wykończenie wg upodobań. Ja akurat wykorzystałam szablon.




I jeszcze jedna w kształcie jajka,także szklana, no cóż mam taką fobię nie lubię akrylu ani niczego sztucznego. Mam nadzieję że zachęciłam Was do zrobienia takiej bombki. Dzisiaj sobota trochę więcej czasu więc życzę miłego weekendu i dużo zapału i pomysłów do pracy. Dziękuję za komentarze, przy Waszym udziale lenio sobie poszedł, przynajmniej na jakiś czas.

środa, 30 listopada 2011

Dzisiaj ospale

Brak światła i jego nadmiar, co za ironia. W takie dni jak dzisiejszy, drzemie we mnie leń. Paskudny łazi za mną krok w krok i do czego się zabiorę już jest przy mnie, siada obok i odwraca uwagę od wszystkiego czym chce się zająć. Szepcze do ucha, "wcale nie musisz tego robić" albo "przecież świat się nie zawali jak zrobisz to później" albo "może najpierw wypij kawę". A jak już wypiję drugą kawę to do mnie mówi "e to nie kawa, może czekoladkę na poprawę humoru" zjedzona czekoladka tylko wpędza mnie w poczucie winy zamiast poprawić nastrój i wcale nie pałam w związku z tym potrzebą zrobienia czegokolwiek. Aaa zapomniałam, książka to na pewno przyjdzie mi z ochotą. Nie przyszło, więc piszę ten post traktując go jak terapię. W nocy nie mogłam spać bo księżyc świecił i było za widno, zasłoniłam okno a i tak czułam jego światło. więc mantykowałam do 3 nad ranem. O 6:15 budzi mnie z reguły radio, dzisiaj mnie nie obudziło, mąż też nie. Na szczęście nie musiałam wstać, nie miałam potrzeby. To będzie długi bezproduktywny dzień....


Wczoraj zrobiłam jedną bombkę, dzisiaj nie zrobię żadnej, może to dobrze , lepiej niż zrobić coś głupiego.
Dzięki  Wam za obecność i przepraszam za te smuty



.

wtorek, 29 listopada 2011

Obiecany cd

Rozpisywać się nie będę bo i za bardzo nie mam czasu. Dziękuję tylko serdecznie za odwiedziny i komentarze, wrzucam zdjęcia i uciekam do pracy. Dostaje od Was niezłego kopniaka :))))










i na koniec misiowo

zbawkowo




Do miłego :))))



poniedziałek, 28 listopada 2011

Wracam do robótkowania i mam nadzieję że już mi nic nie przeszkodzi

Wracam do pracy, już sobie wczoraj pozwoliłam poszaleć i dzisiaj mogę Wam pokazać co z tego mojego robótkowania wyszło. W dodatku od dzieci (córki i zięcia)dostałam mp3 i dwie książki które mi od razu wgrały, więc nie mam poczucia traconego czasu. Słuchawki na uszy i do roboty. Na pierwszy rzut idzie "jedz, módl się kochaj"  Elizabet Gilbert, na szczęście - to słowa mojej córki nie oglądałam filmu, więc bez żadnego konkretnego nastawienia mogę się raczyć lekturą, w zanadrzu mam jeszcze "Niedoręczony list" Sarah Blake. Z takimi dopalaczami praca wre, albo nie... zależy od wątku :))))

Na pierwszy ogień bombka z zimowym krajobrazem, motyw z serwetki mak, wykończony białą konturówką i polakierowana całość w szaro niebiesko srebrnej tonacji czego jak zwykle na moich zdjęciach nie widać :))



Potem dokończyłam dzbanek na wodę do podlewania kwiatków


 I popełniłam jeszcze trzy bombki ale nie zdążyłam ich wykończyć więc będzie co pokazać w kolejnym poście. Wróciła mi chęć do pracy więc może coś tam jeszcze zrobię do świąt. 
Pozdrawiam wszystkich gości odwiedzających mojego bloga, szczególnie dziękuję tym którzy pozostawiają ślad w postaci komentarza, życzę miłego owocującego we wspaniałe pomysły tygodnia.
I

sobota, 26 listopada 2011

Ogłoszenie wyników candy i rózne miłe sprawy

Nie potrafię za żadne skarby skopiować i wkleić  z Randoma losowania więc musicie mi uwierzyć na słowo, wpisałam min1 max 54 wygenerowany losowo nr to 25

Mam nadzieję że dobrze policzyłam, słodkości trafią do Niebieskości - Agnieszko proszę o kontakt.

To dla mnie bardzo miły tydzień, spotkałam się z dużą życzliwością , dziewczyny za wszystkie życzenia pięknie dziękuję, dawno tak nie byłam wzruszona. Szczególne podziękowania chciałam złożyć Janeczce. Większość z Was zna tą niezwykła kobietę, a jeśli nie to koniecznie musicie poznać. W nawale trosk życia codziennego znajduje czas żeby pamiętać o ludziach, którzy gdzieś obok niej przemknęli. Od Janeczki dostałam kartę z pięknymi życzeniami i piękne własnoręcznie zrobione kolczyki. Janeczko wzruszyłaś mnie do łez nie przesadzam, nawet pisząc teraz ten post pochlipuję sobie pod nosem.



Chciałam też złożyć serdeczne życzenia Kasiom , Kasieńkom  które mnie odwiedzają .  Jeszcze raz gratuluję wygranej, dziękuję wszystkim za miłą zabawę i do miłego :)

czwartek, 24 listopada 2011

Bombki sercem malowane

W zasadzie bombki zdominowały moje poczynania, tym razem szklane serca i decoupage, miały być w stylu wiktoriańskim i mam nadzieję że chociaż po części spełniają oczekiwania.Witam nowych odwiedzających moją przystań, dziękuję wszystkim, którzy zostawiają ślad swojej gościny w postaci komentarza i tych którzy po prostu do mnie zaglądają.













Chyba jednak nadal nie potrafię robić zdjęć, w rzeczywistości są ładniejsze, co nie znaczy że są doskonałe ale zdjęcia je trochę oszpeciły  (ale skromna jestem ).