czwartek, 30 grudnia 2010

Refleksje

Koniec roku to czas refleksji, zastanawiam się co wydarzyło się dobrego i złego, robię rachunek. Zastanawiam się co przyniesie w darze Nowy Rok, ale także każdy następny dzień. Bo po co aż tak daleko wybiegać w przyszłość. Trzeba przeżyć 365 dni, a każdego dnia 24 godziny, każdej godziny 60 minut w poczuciu, że się nie zmarnowało czasu. Że wykorzystało się każdą szansę, którą los dla nas przygotował.Ocierając się o ludzi dostajemy pokłady  energii i motywacji do działania, jestem wdzięczna wszystkim dobrym ludziom, którzy w tym roku przyczynili się do mojego szczęścia, cichutko prosząc o jeszcze....
Życzę w Nowym Roku 2011 wszystkim tu zaglądającym dużo zdrowia, bo zdrowie jest najważniejsze, prawdziwych przyjaciół, uśmiechu i wielu nowych pomysłów.

wtorek, 14 grudnia 2010

śpię, śpiąc piszę...

Pewnie większość ludzi o tej porze śpi, dobrze im, ja też zaraz usnę, stale brakuje mi czasu żeby coś napisać, czymś się podzielić. Tym razem też tylko wrzucę kilka zdjęć bombek co mi się udarzyły. Niestety nie potrafię robić zdjęć.
  

   

   

   

sobota, 4 grudnia 2010

No i wykrakałam, zima na całego


Jak się tak przez okno powygląda to ta zima nawet ładna, nawet miła, wszystko wkoło w białej puszystej otulince. Czysto, ale jak już trzeba wyjść z domu to wcale takie miłe słowa nie chcą przejść przez gardło.Trudno wiadomo było, że wcześniej czy później musiała zima przyjść. Długie markotne wieczory za to sprzyjają dziubanince decoupagowej więc wrzucę kilka zdjęć, żeby się z wami podzielić tym co udało mi się zrobić.




 Dwie strony jednej bombki szklany dysk

To akurat jest druga strona bombki z aniołami, niestety kiepsko radzę sobie z tym blogiem, a może z każdym blogiem. Zdjęcia wklejają mi się nie tam gdzie sobie tego życzę, w nosie.

sobota, 20 listopada 2010

Za oknem wciąż jesień

Za oknem wciąż jesień a ja już jestem myślami przy świętach, ruszyła co roczna psychoza, czy zdążę zrobić wszystko co sobie zaplanowałam,pewnie nie. oto mój sowi maszkaronek z masy papierowej nowe fajne doświadczenie:


























W uszach mi dzwoni i w głowie mi szumi od dzwonków, które ostatnimi czasy popełniłam widok fajny, a co tam wrzucę kilka zdjęć:































Chyba mnie cieszą, a może po prostu już czas na bombki?

poniedziałek, 11 października 2010

ślub anioł i zapach szarlotki

Dawno nie odwiedzałam Cię mój blogu, ale i powodów miałam kilka 25 września wydawałam swoją córkę za mąż, niby wszystko było zorganizowane i miałyśmy mieć spokojną głowę ale moje dziecię postanowiło mi uprzyjemnić czas różnymi zajęciami, tak więc haftowałam pończochy koralikami, robiłam bukiety do dekoracji pomieszczeń, a na koniec już nie ja a mąż szył z kalki technicznej etui na kalendarze dla gości.Fajna zabawa i wspólne uczestniczenie w przygotowaniach. Potem jeszcze trzeba było przygotować co nieco dla gości którzy "obiecali że po przyjęciu następnego dnia nas odwiedzą" :) co i miało też miejsce, więc w domu unosił się zapach pieczonych mięs i ciast. Było cudnie. Pogoda była wymarzona, ksiądz jak na te czasy wspaniały, życiowy bez niepotrzebnego patosu.

















Bukiety wyszły nam chyba nie najgorzej, kłopot był tylko z ich przewiezieniem.



 Zapomniałam zrobić zdjęcia pończochom a w końcu haftowałam je całe dwa dni, trudno za to są kalendarze.
No i wreszcie przyszedł czas na relaks więc sobie wysmarowałam ludowego aniołka i flaszeczkę na pozostałości po weselnych nalewkach.



No i moja flaszeczka


 Duża pojemna na domową cytrynówkę, niestety okazało się jak ją zrobiłam ze cytrynówki już nie ma ot i co....




czwartek, 26 sierpnia 2010

Kryzys zażegnany

Już mi moja niedyspozycja minęła, taką przynajmniej mam nadzieję, bo świat widzę już nieco inaczej, no cóż nastąpiło zmęczenie materiału, ale otaczają mnie fajni ludzie, którym chciałabym podziękować, za to że są wyrozumiali i pozwalają mi czasem mieć gorsze dni, nie dokładając do całej sytuacji ni grama dziegciu.
Zrobiłam zdjęcia lustra,  starą ramę obiłam lnianym płótnem, (które notabene dostałam od mojej Mani dziękuję)  wcześniej tym samym płótnem tapicerowałam stare krzesło wyszukane na targu staroci za przysłowiową złotówkę. Razem tworzą całkiem zgrany duet nieprawdaż?

niedziela, 22 sierpnia 2010

eksperymentalnie


Moje eksperymenty, czyli jak tacę zamienić na obrazek z aniołami, albo podstawkę pod garnek na ikonę itd, itp.

























Na zakończenie lata dopadła mnie chandra, nie mogę się na niczym skupić, mam szum w głowie i nic mi nie wychodzi tak jak bym chciała, ale mam nadzieję, że za jakiś czas jak popatrzę sobie na te zdjęcia, cieplej będę oceniać chociażby te wariacje kolorystyczne.










 

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Kociaki

Na moim podwórku kocia mama urodziła 5 kotków, kotki już urosły, są trochę dzikie ale jak znajdą przyjazny kąt, miskę mleczka  i jakieś małe co nieco do zjedzenia odwdzięczą się mruczanką śpiewanką. Może oglądając te zdjęcia nabierzesz ochoty, żeby któregoś przygarnąć.













poniedziałek, 9 sierpnia 2010